Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
11 postów 3 komentarze

Tako rzecze Cieśla Górniczy

Cieśla Górniczy - Tragiczna śmierć, zabójstwo dr Dariusza Ratajczaka, spowodowała, iż zrozumiałem, że mówienie prawdy jest śmiertelnie niebezpieczne, a media są narzędziem dezinformacji oraz indoktrynacji.

Bajki na dzień dobry.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Nie należy mylić prawdy z opinią większości. Jean Cocteau

 

 

Dramatem świata jest fakt, że Homo Sapiens, wbrew nazwie, ma mało wspólnego z myśleniem. Człowiekowi jedynie wydaje się, że myśli, ale proces jakiego dokonują nie jest myśleniem, jest jedynie indywidualną interpretacją wdrukowanych mu do mózgu bzdur, które traktują jako niepodważalne fakty.
Najgroźniejszą bzdurą jest to, że ludzie w swojej arogancji, czy naiwności, uważają, że ich zmysł uzbrojone w narzędzie i instrumenty są wystarczającym narzędziem do poznania świata. W oparciu o to idiotyczne założenie, ludziom wydaje się, że mogą oceniać co jest możliwe lub nie jest możliwe. Co jest prawdopodobne, a co nie jest prawdopodobne. Na tym idiotycznym założeniu oparta jest cała komiczna filozofia racjonalizmu. Naprawdę racjonalny człowiek, nigdy nie kwestionował możliwości wydarzenia się rzeczy niemożliwej. Racjonalny człowiek, jest świadomy tego, że nasza widza o świecie jest żadna, a możliwości poznana są ograniczone, bardzo ograniczona. Racjonalni ludzie wiedzą, że niczego nie można wykluczyć, a wokół nas dzieją się na co dzień, rzeczy niemożliwe do wyjaśnienia w oparciu o współczesną wiedzę. Akademiccy oszuści ignorują te zjawiska i udają, że one nie istnieją. Wyśmiewają ludzi, którzy wierzą w istnienie zjawisk „paranormalnych”, tak jak wyśmiewają ludzi wierzących w teorię „spiskową” historii. Ośmieszanie prawdy, jest najskuteczniejszym sposobem jej ukrycia, tak jak robienie z człowieka wariata, jest najskuteczniejszym sposobem pozbawienia go wiarygodności w oczach idiotów.
Drugim poważnym błędem człowieka jest to, że wierzy w naukę. Jest to bardzo ryzykowna postawa. Wiedza jest od zawsze kluczem do potęgi i władzy. Zawsze była niedostępna lub reglamentowana w obrębie grupy. Należy więc zadać sobie pytanie dlaczego posiadacze wiedzy mieliby się dzielić swoją potęgą i władzą z pospólstwem? Odpowiedź jest prosta, nie otrzymujemy żadnej wiedzy, otrzymujemy pozory wiedzy, które mają nas trzymać w niewiedzy i ciemnocie.
Prawdziwa wiedza jest nadal dostępna tylko dla nielicznych. Dowodem tego jest fakt istnienia „nauk”, które nie mają żadnego umocowania w rzeczywistości. Dzieje świata jak również dzieje człowieka stanowią nieprzerwany ciąg kłamstw i konfabulacji różnych akademickich kłamców.
Mówiąc w skrócie świat powstał ponieważ „nic” eksplodowało i powstała materia czas i przestrzeń. Konsekwencją tego kretynizmu, niezgodnego z prawem zachowania masy, głoszonym przez tych samych idiotów, jest teoria ewolucji, nauczana w szkołach jako pewnik, mimo, że nie ma żadnego dowodu na jej istnienie, natomiast istnieją dziesiątki dowodów wykluczających jej działanie. Jednym z takich niepodważalnych dowodów, jest zasada nieredukowalnej złożoności, która mówi, że nie może istnieć żadna „prymitywna” komórka, która ewoluuje w czasie. Komórka aby mogła żyć i mogła się powielić, musi być od pierwszej sekundy swojego życia być w pełni wyspecjalizowaną niezwykle złożoną strukturą. Stopień wyspecjalizowania i złożoności nawet najprostszej komórki, nie daje żadnego marginesu na powstanie organizmu w drodze ewolucji. To tak jak nawet najbardziej prymitywny komputer nie może powstać z pierwotnej zup lub zostać ulepiony z gliny. Aby zbudować nawet najzwyklejszy kalkulator, musi istnieć wyspecjalizowany przemysł precyzyjny lub/i elektroniczny. Aby komórka mogła się powielić, musi istnieć fenomen życia.
Geologia, w zakresie datowania i powstania planety, jest totalną bzdurą, opartą jedynie na spekulacjach. Datowanie metodą węglową, jest obarczone niedokładnością sięga miliardów lat. Datowanie tą metodą jest fikcją. Identycznie jest z historią człowieka. To są jedynie spekulacje udrapowane na naukowe fakty. To są bajki dla dorosłych dzieci przedstawione nam do wierzenia jako jedyna i niepodważalna prawda. Jako dogmat religii zwanej ewolucjonizmem.
Wspomniałem wyżej że wierzenie naukowcom jest godną politowania ułomnością. Naukowcy, w przytłaczającej większości to kłamcy, którzy indoktrynują studentów. Uczciwi badacze, są marginalizowani, ośmieszani lub zabijani. Kiedyś czytałem dwutomową Historię Rzymu. Nie pamiętam autora. Uderzyło mnie w tym opracowaniu stwierdzenie, że istnieją fakty w dziejach Rzymu ignorowane przez historyków, ponieważ burzą przyjętą chronologię i wymagałyby napisania historii Rzymu do nowa. A czyż nie spotykamy się z postulatem napisania historii Polski od nowa? Czyż Paweł Jasienica nie wspominał o tym w kontekście wczesnego średniowiecza i czasów przed Chrystusem? Czyż Paweł Wieczorkiewicz nie twierdził, że obowiązująca wersja historii nowożytna nie broni się w świetle faktów?
Musimy się więc pogodzić, z faktem, że nie wiemy nic o powstaniu świata, o powstaniu naszej planety, nie wiemy nic o ludziach zasiedlających ziemię przed nami nie wiemy nic o naszej przeszłości, ani o współczesności.
Jeżeli dorzucę do tego fakt, że nie wiemy czym jest życie, że nie potrafimy go nawet zdefiniować, to uprawnione jest twierdzenie, że nie wiemy nic istotnego na własny temat i temat otaczającego nas świata.
Tak bardzo przywykliśmy do kłamstw na co dzień, że nawet nie przychodzi nam do głowy szukać manipulacji wśród „dogmatów”.
Jednym z takich oczywistych kłamstw jest stwierdzenie „rodzi się nowe życie”. To jest ewidentne kłamstwo którego nie dostrzegasz. Nigdy nie powstało i nie powstanie „nowe życie”! Życie powstało tylko raz i nigdy więcej. Każde życie jest kontynuacją starego życia, a nie nowym życiem. Dziecko jest kontynuacją życia matki i ojca, a nie jest nowym życiem. Życie raz przerwanie nigdy się już nie odrodzi, przynajmniej w świetle tej oszukańczej akademickiej „nauki”, która nie ma pojęcia czym jest życie. Gdyby miała jakąkolwiek wiedzę na temat życia, to potrafiłaby stworzyć nowe życie, ożywić materię. Niestety ta „wielka nauka” to tylko szarlataneria w którą wierzą ludzie nie posiadający zdolności refleksyjnego myślenia. Myślenia, które nie jest zaprogramowane przez tzw. edukację.
Każdy z Państwa zetknął się z testem psychologicznym, polegającym na wyjęciu z tekstu liter i zastąpienie ich innymi przypadkowymi. Tekst staje się niezrozumiały, chyba, że nie czytasz go „po literatach”, czytasz cały tekst jednocześnie. Mózg wybiera kluczowe dla niego punkty z tekstu i dopisuje resztę słowa bez względu na to co jest tam napisane. Mozg ignoruje błędy, ponieważ wcześniej został nauczony tych słów i zakłada że to są właśnie te słowa. Genialna zdolność mózgu?
Nieprawda to wielkie oszustwo! Mózg nas okłamał, tak jak okłamuje nas kiedy oglądamy martwe obrazki przesuwane przed naszymi oczami z określoną prędkością, kiedy oglądamy film.
Ale mózg ma też tę zdolność, że widzi to, co się dzieje w dowolnej odległości, widzi to momentalnie bez względu na to czy odległość wynosi 10 metrów, czy 10 tys. kilometrów, to telepatia, powszechna wśród Aborygenów. Dlaczego oni mają taką zdolność, a my nie?
Wytłumaczenie jest bardzo proste. Nie zostaliśmy tego nauczeni. Ponieważ musimy sobie uświadomić, że człowiek wie i potrafi jedynie to, czego nauczył go inny człowiek, lub sam w świadomy sposób wyćwiczył. Gdyby nie inny człowiek, to dziecko nigdy by się nie uczłowieczyło. My naszym dzieciom przekazujemy umiejętność obsługi smartfonu, a tatuś Aborygen uczy swojego syna telepatycznego porozumiewania się.
Tak zwany postęp spowodował, że wyzbyliśmy się wielu zdolności, że olbrzymia część wiedzy stała się dla nas niedostępna. Tych, którzy zachowali takie umiejętności, spalono jako czarowników lub czarownice. Co oczywiście nie wyklucza, że wiedza ta została zachowana, a jedynie jest dla nas niedostępna.
W ten sposób doszedłem do kolejnej, powszechnie przyswojonej, bzdury, obrażającej każdego inteligentnego człowieka. Doszedłem do mediów, które w oczach lemingów są środkami informacji.
Jest to tak niedorzeczne założenie, że aż komiczne i niestety kompromitujące dla każdego kto tak myśli. Niby po co miano by informować, tj. przekazywać prawdziwe informację lemingowi?
No właśnie, nie ma racjonalnego powodu, aby system przekazywał nam informacje. Misją mediów jest dezinformacja i kształtowanie postaw. Obecnie nazywają to zarządzaniem percepcją. Media są wyłącznie po to, aby poprzez przekazywane Ci treści wymusić na Tobie określone zachowanie. Metod jest tysiące, a nośników setki. Od starego papierowego druku, do nieznanych mi technik oddziaływania na podświadomość za pośrednictwem przekazu podprogowego lub iluzji wywoływanej przez programy komputerowe. Jesteśmy nieustannie indoktrynowani, a nie informowani. Jesteśmy nieustannie nakłaniani do zachowania, takiego jakie życzy sobie system. Proces indoktrynacji w jakiejś konkretnej sprawie, jest kończony pomiarem skuteczności tejże indoktrynacji, nazywa się to „badaniem opinii publicznej”. W drobnych sprawach jest to zwykła ankieta, która zarówno zaczyna jak i kończy proces indoktrynacji. W sprawach poważnych proces indoktrynacji jest uwieńczony referendum, w którym głosujący są bez znaczenia. Znaczenie bowiem mają nie ci którzy głosują, ale wyłącznie ci, którzy liczą oddane głosy.
Historia Polski i Polaków, to jedno wielkie kłamstwo, które narodziło się w oparach krwi, siarki, czosnku i pożogi masońsko-komunistycznej rewolucji we Francji.
Podobno do tego czasu, w Polsce i w Europie uczono prawdziwej, na tyle na ile ona była znana, historii. Tak więc uczono, że przed Mieszkiem I w Polsce było jeszcze kilkunastu królów, a Jerozolima leżała nad Bosforem. Niestety masoneria/żydzi napisali nam nową historię i nieustannie tę historię przepisują dopasowując ją do aktualnych potrzeb.

Aby zrozumieć, czym była AK, należy cofnąć się do czasów największego wroga Polski w XX wieku, jakim był syjonista, bandyta i ludobójca Józef Piłsudski. Ten litewski bandyta, zagorzały wróg Polaków, pozbawił odradzającą się Polskę dwukrotnie suwerenności. Raz kiedy 11 listopada wrócił do Polski jako niemiecki namiestnik, a drugi raz kiedy na obstalunek Rothschild w maju wszczął wojnę domową, której jedynym celem było podporządkowanie polskiego systemu bankowego prywatnemu Bankowi Anglii. Jednak największą zbrodnią tego tchórza i renegata, było mianowanie polskiego Żyda Józefa Becka na dożywotniego ministra spraw zagranicznych. Od tego też czasu, ministerstwo to, oraz placówki dyplomatyczne są wyłączną domeną antypolskich Żydów.
Józef Beck, w porozumieniu z brytyjskimi syjonistami, przystąpił do komunistycznego antyniemieckiego bloku i wraz z Śmigłym Rydzem postanowił wydać wojnę Hitlerowi, aby uwiarygodnić się w oczach ich właściciela Rothschilda. Wszak Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest uścisk dłoni Rothschild.

Stanowczo podkreślam, że łączenie wojny polsko-niemieckiej z II wojną światową jest błędem. Połączenie takie jest całkowicie bezzasadne, zarówno pod względem formalnym jaki i przyczyn oraz celów obu tych wojen. Trochę to przypomina obecną sytuację, po uwzględnieniu przebiegunowania sytuacji politycznej. W 1939r na straży cywilizacji zagrożonej przez sowiecką żydokomunę stał Adolf Hitler. Obecnie to pozbawiona Hitlera Europa w tym Niemcy stały się zagrożeniem cywilizacji i świata, a niegdyś sowiecka Rosja jawi się być ostatnim bastionem białego człowieka. Piszę „jawi się być” ponieważ wielu ludzi uważa, że Putin jest również elementem układanki nazwanej NWO. Ja nie potrafię tego ocenić, a chcę wierzyć, że tak nie jest.
Tak jak w 1939r osaczane były wybijające się na niepodległość Niemcy, tak obecnie osaczana jest Rosja. Tak jak w 1939 Józef Beck, odgrażał się Niemcom i parł do wojny, tak obecnie inny Żyd Antoni Macierewicz odgraża się Rosji i prze do wojny. Tak jak w 1939r Polska walczyła za interesy banksterów, tak obecnie w tym samym celu przygotowywana jest ofensywa rabunkowa w interesie anglosaskich bangsterów i Kołomyjskiego.
Tak jak w 1939r dramat Polski został wyreżyserowany przez syjonistów Rothschilda, Churchilla i Beka, tak w dniu dzisiejszym identyczny scenariusz piszą nam ci sami anglosascy bandyci w porozumieniu z kolejnymi „polskimi” ministrami obrony i spraw zagranicznych, pod czujnym okiem USraela i jego rezydenta w Polsce Jarosława Kaczyńskiego.

To, że Piłsuda sprzedał dwukrotnie Polskę, i że Polska przestała istnieć jako niezależne państwo, nie zmieniło faktu, że pozostał Naród Polski, który nie przyjął do widomości likwidacji państwa polskiego.
Fakt ten stanowił poważny problem dla syjonistów i architektów Judeopolonii. Jedynym słusznym rozwiązaniem było wymordowanie Polaków. Trzeba tutaj pamiętać, że następuje to po eksterminacji narodu Rosyjskiego, którego żydokomuna wymordowała ok. 90 mln. Stalin twierdził, że było to zaledwie 60 mln prawosławnych Słowian, a Beria szacował liczbę wymordowanych Rosjan na 90 mln.
W obliczu takich liczb, wymordowanie 35 mln Polaków wydaje się być sprawą nienastręczającą żądnych problemów. Eksterminacja Polaków rozpoczęła się już w lutym 1939r, kiedy to Premier Józef Retinger powołał do życia rząd nazwany później paryskim, a następnie londyńskim.

„Już zresztą w lutym (o ile się nie mylę 23 lutego) 1939 odbyło się w mieszkaniu prof. Glasera zebranie poufne większej części ministrów późniejszego rządu paryskiego, lecz bez gen. Sikorskiego, na którym to zebraniu referat wygłosił przybyły z Londynu do Warszawy Retinger. Tematem była przyszła wojna. Tezą Retingera było: Wojna będzie jeszcze w tym roku. Nie pójdzie ona, jak wielu myślało, w kierunku południowym (kolonie angielskie), lecz na wschód, przeciw Polsce. Anglia da pieniądze, żołnierza i broń, ale pod warunkiem, że Polska pozbędzie się rządu ozonowego.”

Wiara w to, że mason i kapciowy Władysław Sikorski, byli Polakami jest niedorzeczna i kompromitująca każdego inteligentnego człowieka. Władysław Bandyta Sikorski, był renegatem, masonem, marionetką żydokomuny, stalinowcem i wrogiem wszystkiego co Polskie, a przede wszystkim zwolennikiem wymordowania narodu Polskiego.
W ramach wytycznych otrzymanych od Retingera, Sikorski z Giedroyciem oraz Niemcami i francuzami przygotowali tzw. rumuńską pułapkę, w którą wciągnęły prezydenta i rząd Polski. Następnie Sikorski robił wszystko co możliwe, aby wygubić jak największą ilość Polaków. Z rozkazu tego bandyty, Polacy ginęli setkami tysięcy na wszystkich frontach świata kolaborując z naszymi największymi wrogami, jakimi nie były, szukające porozumienia z nami, Niemcy, ale Anglicy i Amerykanie.
Ten syjonistyczny antypolski bandyta, który objął władzę w drodze zamachu stanu, wyniesiony na urząd premiera na francuskich bagnetach, był odpowiedzialny za mordowanie w Budapeszcie oficerów z kampanii wrześniowej oraz za stworzenie jedynego polskiego obozu koncentracyjnego na Wyspie Węży, w którym więziono i mordowano Polaków podejrzanych o „antysemityzm”. Bandyta Sikorski tak bardzo nienawidził Polaków, że własnoręcznie darł polskie gazety patriotyczne.

„Jestem Polakiem" wychodziło dalej pod redakcją p. Lipińskiego. Generał Sikorski widząc pewnego razu „Jestem Polakiem" w kiosku hotelu „Rubens", własnoręcznie skonfiskował i podarł wszystkie numery. Kolporterowi zapłaciło stratę dwóch oficerów.

O stosunku togo masona i degenerata syjonistycznego do polskiej tradycji i katolicyzmu świadczy inne wydarzenie, skreślenie słowa „Bóg” z tekstu regulaminu.
„Bolało nie tylko mnie, że sztandary nasze nie wyznawały Imienia Bożego. Niektóre z najpierwszych nosiły napis: „Bóg i Ojczyzna",zmieniony od 1923 r. na „Honor i Ojczyzna". Bolało mnie, że mimo mej prośby, sztandar, jaki na początku 1940 r. ufundowałem i poświę­ciłem dla Brygady Podhalańskiej (tej, która miała najpierw do Finlandii iść, a którą potem skierowano do Norwegii), nie mógł nosić Imienia Bożego. „Re­gulamin przewiduje napis «Honor i Ojczyzna»". Z kraju jednak nadszedł wkrót­ce śliczny sztandar wileński dla lotników z napisem „Bóg, Honor i Ojczyzna".I taki sam napis wyszył potem oddział rozpoznawczy w Szkocji na swoim sztan­darze. Gdy więc w 1941 wyjść miał nowy Regulamin wewnętrzny, zabiegałem o to, by sztandarom przywrócono Imię Boże. Słowo „Bóg" było nawet w pierw­szej redakcji przewidziane, zostało jednak przez gen. Sikorskiego skreślone.”

Jeżeli do powyższego dodamy, że siedzibą, a raczej aresztem tzw. rządu Londyńskiego był pałac Rothschilda, a doradcami Sikorskiego sowieccy agenci, to będziemy mieli jasność w kwestii AK, zbrojnego ramienia syjonistycznego sowieckiego rządu Londyńskiego, kierowanego przez Józefa Retingera, który był de facto dowódcą naczelnym AK. W tym kontekście jasnym i zrozumiałym okaże się fakt, że AK odmówiło wykonania wyroku śmierci na swoim dowódcy Józefie Retingerze. Również w tym kontekście jasne okaże się dlaczego AK nie walczyła z bolszewikami, natomiast nie licząc się z ofiarami po stronie polskich cywilów, walczyła wyłącznie z Niemcami. Rolą AK nie było bowiem chronienie Polaków, a wręcz przeciwnie. To tylko oficerowie polowi niższego szczebla mogli sądzić, że walczą dla Ojczyzny, tak też zapewne sądzili żołnierze, ale prawda była inna i znali ją wyłącznie dowódcy sztabowi z premierem Józefem Retingerem na czele.
AK była armią której głównym celem było wspieranie sowietów, poprzez robienie dywersji na tyłach niemieckiego frontu. Za każdą akcję AK śmierć ponosiło 50 obywateli Polski. To jednak nie przeszkadzało syjonistycznym „patriotom” aktywnie bronić komunistycznego ZSRR. Biorąc pod uwagę liczbę przeprowadzonych akcji, jaką chwalą się pogrobowcy AK i pomnożyć ją nie przez 50, ale zaledwie przez 10 ofiar represji, to otrzymujemy wynik ponad półtora miliona ofiar cywilnych, zabitych przez Niemców w ramach represji po AKowskich akcjach dywersyjnych.
Tzw. „Akcja pod Arsenałem” będąca przykładem zdrady i dyletanctwa, a prezentowana nam jako wielkie zwycięstwo AK, pociągnęła za sobą śmierć, w ramach represji, 150 Polaków.
Niemcy zabili stu pięćdziesięciu cywili, ponieważ „fajne chłopaki” chcieli sobie postrzelać.
Kielich goryczy dopełnia fakt, że akcja była całkowicie nieudana. Nie osiągnięto zamierzonego celu, ponieważ ratowany nie przeżył. Lekarstwo okazało się gorsze od choroby.
Nasuwa się zasadne pytanie, czy poświęcenie 150 cywilów dla ratowania jednego wątpliwej wartości żołnierza, to działanie patriotyczne, czy zdrada i bandytyzm?
Oczywistym jest przecież to, naród powołuje i finansuje armię po to aby ona broniła członków tego narodu, a nie mordowała cywilów!
Wydaje mi się, że poświęcenie życia 150 żołnierzy dla ratowania jednego cywila, bardziej mieści się w granicach honoru i przyzwoitości niż sytuacja odwrotna, sytuacja taka jak była pod Arsenałem.
Przy okazji należy zapytać co AK robiła w czasie Rzezi Wołyńskiej i dlaczego notorycznie łamała rozkazy gen. Sosnkowskiego. Czy ta tzw. patriotyczna inaczej AK nie wiedziała o zagrożeniu ze strony Ukraińców? Z całą pewnością widziała i mogła temu zapobiec, ale jak pisałem wyżej, celem było wymordowanie Polaków pod budowę Judeopolonii, a nie ich obrona. Im więcej Polaków poniosło śmierć, tym bardziej rosły notowania Rządu Londyńskiego i AK. Renegat mason syjonista Sikorski nazywał to „kapitałem krwi”, co w jego zdegenerowanym móżdżku miało umacniać jego pozycję w oczach syjonisty Churchilla.


Jeżeli do tego dodam, że ukraiński nacjonalizm był jedynie narzędziem w mechanizmie eksterminacji Polaków, a Stefan Bandera działał z polecenia USA, a właściwie z polecenia ludzi rządzących tym nieszczęśliwym krajem, to jawi nam się zupełnie inny obraz wojny niż ten który konsekwentnie wtłaczają nam do łbów propaganda i jej heroldowie ciemności pokroju Ziemkiewicza czy innej kanalii.
Śp. doc. Kossecki twierdził, że Stefan Bandera był podwójnym agentem, ale jego lojalność pozyskali amerykanie, a zatem wszystko co robił było inspirowane przez USA, lub co najmniej aprobowane przez naszych aliantów. Jeżeli to przyjmiemy za pewnik, wtedy łatwiej będzie nam zrozumieć dlaczego w 1943r w Teheranie zostaliśmy oddani w niewolę sowieckiej żydobolszewii. Bo taki był plan, zanim jeszcze wybuchła wojna. Polska miała być unicestwiona i miało powstać nowe żydowskie państwo. Realizację tego planu zatrzymał marszałek Żukow wjeżdżając czołgami na Łubiankę, ale niestety tylko na krótko. KOR, jako nowe wcielenie KPP, oraz jego zbrojne ramię syjonistyczna antypolska i antynarodowa $olidarność, przy pełnej akceptacji lemingów, podjęła dzieło likwidacji Polski. Staczamy się w otchłań niebytu, świętując naszych wrogów i nasze klęski.


We wrześniu 1939r. polscy żołnierze otrzymali zakaz walki z sowiecką żydokomuną, a rozkaz ten został rozciągnięty na AK, która, poza drobnymi wyjątkami, nie zwalczała komunistycznej partyzantki. Żołnierz, dowódca ZWZ, pułkownik Janusz Albrecht, został zamordowany przez Bora Komorowskiego, za to tylko, że próbował podjąć walkę przeciwko sowieckiej partyzantce. AK w oczach jej dowódców była sojusznikiem ZSRR, co wyjaśnia i czyni logicznym fakt, że AK z radością zdekonspirowała się po wkroczeniu Armii Czerwonej. To ujawnienie się nastąpiło wbrew wyraźnym i jednoznacznym rozkazom gen. Sosnkowskiego.
Świadczy to o tym, że AK uważał Armię Czerwoną za swojego przyjaciela. Wszak całą okupację walczyła po stronie sowietów nie licząc się z krwią polskich cywilów.
Prawda o AK, jako armii chroniącej sowieckie interesy wyjaśnia wszystkie tzw. niezrozumiałe decyzje jej dowództwa. Decyzje te stają się logiczne, kiedy przyjmiemy do wiadomości, że ta formacja realizowała cele inne niż deklarowała. AK, tak jak i rząd który nią kierował, nie reprezentowały polskiego interesu narodowego. To byli wrogowie Polski.
Bardzo wymowne w tym kontekście, są powojenne kariery niektórych Akowców. Rajmund Kaczyński czy Kieżun, robili kariery i cieszyli się wsparciem reżymu syjonistycznego, mimo, że byli patriotami (?) z AK. Fakt, że obaj Kaczyńscy głoszą chwałę AK, dowodzi, że nie mogła to być patriotyczna formacja.
Oczywiście trzeba zdecydowanie oddzielić postawy i intencje żołnierzy AK, którzy bez najmniejszych wątpliwości patriotami byli, od postaw i intencji dowództwa. Tak jak w banku, dyrektor oddziału i kasjerka nie wiedzą jaką politykę prowadzi centrala, tak oddziały AK i dowódcy polowi nie wiedzieli jakie są prawdziwe intencje ich dowódców. Wielu z tych ludzi pytało dlaczego nie mogą walczyć z sowietami. Otrzymywali dziwne odpowiedzi, że „z nimi policzymy się po wojnie”.

Działalność takich patriotów, jak Anders, Sikorski, Komorowski, Okulicki i inni doprowadziła do tego, że wymordowano ok. 10 mln Polaków. To nie był przypadek, to były zamierzone i zaplanowane działania naszych wrogów, z wysp i z za oceanu. Wyśmiewani przez judaszy Czesi, w czasie II wojny światowej mieli dodatni przyrost naturalny! Polscy bohaterowie z AK pod kierownictwem syjonistycznych „patriotów” oraz armia polska pod dowództwem oficerów NKWD i masonów, doprowadziła do zagłady i rozproszenia ok 10 mln Polaków, o tyle bowiem zmniejszyła się ilość mieszkańców Polski w stosunku do roku 1938.
Oczywiście syjonistyczny antypolski IPN, corocznie obniża ilość polskich ofiar, ale to już inna bajka.
Bitwy pod Lenino, o Monte Casino czy powstanie warszawskie, miały jeden cel, służyły jedynie wymordowaniu jak największej ilości polskich patriotów.

Z przerażeniem słucham i patrzę w osłupieniu, na prowokatorów i durnych Polaków, którzy mydlą nam oczy budowanym na wyspach pomnikiem lotników kolaborantów i nawołują w imię honoru oraz tradycji zarówno do powstania wewnątrz kraju jak i do wyprawy na Moskala. Dziwię się durnowatym Polakom, ojcom, matkom i siostrom, które z radością popierają przywrócenie zasadniczej służby wojskowej i zamienienie ich synów, braci i siostry w mięso armatnie, które zostanie użyte w obronie Izraela i interesów Kołomyjskiego na Ukrainie.

KOMENTARZE

  • ale dużo czytania
    Łomatko.... ale żeś się pan rozgalopował. Nie czepiam się że nie ma w tym żadnej racji bo racji troszkę w tym jest ale pofolguj pan. Oceniać ludzi nie jest tak bardzo prosto. Na przykład oceniać Bieruta, Gomułkę można także bardzo srogo ale przecież to oni i w tak niebezpiecznych dla ich życia warunkach wyrwali od Stalina pozwolenie na własność prywatną ziemi w Polsce a nie kołchozy która w innych demoludach praktycznie była jak najbardziej zminimalizowana. To właśnie ta postawa i ten spektakularny jak na tamte czasy wyczyn tamtych "komunistycznych" polskich przywódców pozwolił przetrwać Polsce najtrudniejsze czasy i lata. To dla tego że na Ukrainie czegoś takiego nie pozwolono tamci ludzie po dzisiejszy dzień mają tam przerypane. Tak więc wystrzegał bym się przed jednoznaczną oceną postaci praktycznie historycznych. Może być najzwyczajniej krzywdząca. Jeżeli już o tamtą wojnę chodzi, o wiele ważniejszym jest ustalenie dlaczego państwo polskie zaprzestało wiosennej mobilizacji i kto za tą decyzją stoi. To tam siedzą prawdziwi zdrajcy a nie ludzie którzy przez przypadkowe zbiegi historii odpowiadali za robotę do której się nie nadawali. Niemcy we Wrześniu nie byli na tyle mocni aby ze zmobilizowaną Polską wygrać. Co tu dużo mówić, nawet by nie starali się napadać.
  • 5*
    DK
  • @
    // Żołnierz, dowódca ZWZ, pułkownik Janusz Albrecht, został zamordowany przez Bora Komorowskiego, za to tylko, że próbował podjąć walkę przeciwko sowieckiej partyzantce.//

    //Merz próbował ustępstwami przekonać Albrechta do współpracy i konsultował się w tej kwestii w Radomiu z SS-Hauptsturmführerem Paulem Fuchsem, który przychylił się do tej metody. Albrechtowi dano do zrozumienia, że kiedy Niemcy przegrają już wojnę, nie będzie to równoznaczne ze zwycięstwem i odzyskaniem niepodległości przez Polskę. Zwycięzcami będą Sowieci, skutkiem czego dojdzie do zniewolenia narodu polskiego przez komunizm. Dlatego – takich używano argumentów – interesy Polski i Niemiec są chwilowo zbieżne. W tej ciężkiej sytuacji chodzi o to, by nie snując dalekosiężnych planów, zredukować do minimum walkę między Niemcami a Polakami, tak by Niemcom dać wytchnienie, a Polacy zachowali siły, które przydadzą im się w przyszłości.

    Albrecht zgodził się ostatecznie przekazać propozycję takiego modus vivendi swojemu przełożonemu, komendantowi głównemu ZWZ Stefanowi Roweckiemu. Pułkownik został zwolniony bez dalszych zobowiązań i nie był śledzony. Miał zdać sprawę z wyniku tych rozmów na spotkaniu pod Falenicą 12 albo 16 września 1941 roku. Rowecki odmawiał jednak spotkania z Albrechtem. Co więcej, pułkownikowi dano do zrozumienia, że powinien popełnić samobójstwo. 6 września 1941 roku Albrecht zmarł po zażyciu cyjanku.//
  • Autorze !!!
    Uważam że wprowdzenie dotyczące wiedzy, poznania, percepcji i manipulowania nami jest doskonałe. Natomiast część druga, stawiająca jednoznaczne oceny dotyczące epizodów II wojny światowej zaprzecza niejako tezom zawartym we wprowadzeniu, że w zasadzie nie możemy polegać na przekazach żadnej ze stron konfliktu, gdyż pewnie sa zmanipulowane. Co zatem możemy zrobić? Otóż możemy spojrzeć na rezultaty II wojny (także pierwszej oraz paru rewolucji) i spróbować ocenić co właściwie się dokonało w globalnej perspektywie, kto skorzystał, a kto stracił, czy tego typu wydarzenia są cykliczne, czy można wyznaczyć linie trendu do którego to wszystko może zmierzać, próbować namierzyć wspólne mianowniki i źródła. Zagrzebanie się w domysłach, szczegółach i czczych dyskusjach służy tylko oddaleniu nas od tej "tajemnej wiedzy".
  • 5*****
    .
    "Z przerażeniem słucham i patrzę w osłupieniu, na prowokatorów i durnych Polaków, którzy mydlą nam oczy budowanym na wyspach pomnikiem kolaborantów polskich i nawołują w imię honoru oraz tradycji zarówno do powstania wewnątrz kraju jak i do wyprawy na Moskala. Dziwię się durnowatym Polakom, ojcom, matkom i siostrom, które z radością popierają przywrócenie zasadniczej służby wojskowej i zamienienie ich synów, braci i siostry w mięso armatnie, które zostanie użyte w obronie Izraela i interesów Kołomyjskiego na Ukrainie."

    A ja z przerażeniem czytam Konstytucję, która odbiera głos Polakom i Polkom w płaskim trójpodziale władzy.
    Ale mam nadzieję, że nowa konstytucja XXI wieku umożliwi Polakom i Polkom czterowymiarową przestrzeń w IV RP.

    Domniemana równowaga trójwładzy, wyjaśnia przyczynę i oczywistość wirtualnego państwa.

    Tylko prawdziwa równowaga władzy z narodem uruchomia system demokracji.
    Bez pełnego systemu demokracji zginiemy.
    Inaczej, bez równowagi skalarnej, trwa zwykła geometryczna dyktatura trapezu a bajki na dzień dobry i dobranoc będą tragiczne:)

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031