Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
11 postów 3 komentarze

Tako rzecze Cieśla Górniczy

Cieśla Górniczy - Tragiczna śmierć, zabójstwo dr Dariusza Ratajczaka, spowodowała, iż zrozumiałem, że mówienie prawdy jest śmiertelnie niebezpieczne, a media są narzędziem dezinformacji oraz indoktrynacji.

DAVID IRVING - WOJNA CHURCHILLA

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Jest to zapis wykładu Davida Irvinga wygłoszonego w Kanadzie w 1985r, na spotkaniu z czytelnikami jego książek. Autor tłumaczenia jest mi nieznany.

 

 

Aż do lata 1940 nawet jedna bomba nie spadła na angielskie miasta. W jakiś sposób musiał sprowokować. Proszę o zastanawianie się nad jedną datą w angielskiej historii - to nie jest słynna data jak data bitwy o Anglię 15-go września lub 1-go września kiedy rozpoczęła się wojna. Proszę przyjrzeć się 20-mu lipca 1940! To jest jedna z najważniejszych dat Tego dnia Churchill jak zwykle zalegał w łóżku w  posiadłości w Chequers - rezydencji premierów, w niedzielny poranek, otrzymał przejęte, odszyfrowane depesze od ambasadora Niemiec w Waszyngtonie do Berlina. Ambasador niemiecki raportował, że brytyjski ambasador Lord Lothian w tajemnicy poprosił nas o ujawnienie niemieckiej propozycji zawarcia pokoju przez pośrednika w Chequers (Loveday, Lovejoy czy coś takiego). Lord Lothian chce dowiedzieć się czy można zawrzeć pokój i to jest prawdopodobnie coś czego proponuje. To byłoby koniec Churchilla. Churchill nie jest w stanie zaakceptować, by Brytyjczycy dowiedzieli się co Hitler proponuje - to byłby oczywiście jego koniec.Natychmiast telegrafuje to Lord'a Halifax'a- Sekretarza Spraw Zagranicznych rozkazując wstrzymanie działań ambasadora, który kategorycznie nie może kontaktować z niemieckim ambasadorem. Telegrafuje też do samego Lord'a Lothian'a - brytyjskiego ambasadora mówiąc, że cofnięto mu pełnomocnictwa w zakresie bezpośrednich kontaktów z ambasadorem Niemiec. Tego samego dnia i to jest to co czyni 20-sty lipca tak ważnym, Churchill wysyła po sir Charles'a Portala - szefa lotnictwa bombowego i pyta się
- kiedy najwcześniej mógłby pan dokonać barbarzyńskiego nalotu na Berlin?
Sir Charles Portal odpowiada, że
- nie mogę tego dokonać jako że nocy są za krótkie.
Nie są w stanie wysłać szwadronów bombowców z Londynu, z Anglii do Berlina i z powrotem w ciągu nocy. To jest możliwe we wrześniu, a we wrześniu dostaną nową generację bombowców Sterling- sto i będzie je można wykorzystać. Lecz muszę pana ostrzec (tj. Churchilla) Niemcy nas unicestwią, w tej chwili nie niszczą naszych miast i miasteczek, póki co swoje działania skupiają na niszczeniu systemu obrony RAF-u: zbiorniki paliwowe, systemy radarowe, stacje bojowe, które są eliminowane po kolei przez niemieckie ataki z powietrza. Bitwa o Anglię rozpoczęła się i w owym czasie dotyczyła portowych doków, stoczni i jednostek wojskowych, a nie miast czy miasteczek. Sir Charles Portal kiedy dodał ostrzeżenie, że wróg może unicestwić to Churchill mrugnął. A wiedzą Państwo czemu? Churchill chciał, by atak się rozpoczął. Czytał niemieckie depesze i wiedział, że Niemcy nie mieli najmniejszej intencji, by zaatakować Londyn. I teraz rozumiemy kiedy 2 tygodnie później gen. Charles de Gaulle odwiedził Churchilla w Chequers i też w niedzielę 4-go sierpnia 1940 r. pan Churchill stał pośrodku holu i wymachując pięścią ku niebu, drobną piąstką, krzyczał: czemu nie przybywacie?! Proszę przeczytać pamiętniki de Gaulle'a, i tam można to wyczytać. De Gaulle nie ma pojęcia o co chodzi w tej scenie. Teraz już wiemy. Churchill zaczynał się zastanawiać dlaczego Niemcy nie zaczęli bombardowań? dlaczego odmawiali ich rozpoczęcia, nie mógł tego zrozumieć.
Szansa pojawiła się 24 sierpnia 1940 roku kiedy pojedynczy niemiecki samolot lecąc od zachodu wzdłuż Tamizy, poleciał o jedno zakole rzeki za daleko i zrzucił bomby nie tam gdzie była rafineria, zbiorniki z paliwem, lecz na East End w Londynie. Bomby spadły na East End w Londyn na samej granicy Greater London zabijając znaczną ilość kurczaków i oraz wybijając parę okien, siejąc strach pośród mieszkańców osiedla McKezian - Churchill miał w końcu pretekst.
Wiadomość o bombardowaniu trafiła do niego w sobotę wieczorem, a w niedzielę rano 25-go sierpnia 1940 r. 10 minut po 9-ej rano Churchill osobiście zadzwonił do sztabu lotnictwa bombowego i rozmawiał ze zastępcą głównodowodzącego lotnictwa bombowego vice marszałkiem lotnictwa Sir Norman Bottolmley.  Chcę minimum 100 bombowców, by zaatakowały Berlin dzisiejszej nocy za zniszczenia zadane przez serię tych barbarzyńskich nalotów w Londynie. Czy to powiedział Churchill? Nie trzeba mieć dostępu dokumentów Churchilla by to wiedzieć. To jest w dokumentacji Bomber Command (zarządu lotnictwa bombowego), która została złożona w Archiwach Państwowych w Anglii.

Jest tam nawet zapis rozmowy telefonicznej pomiędzy Churchillem na wsi a Sir Norman'em Bottomley'em w sztabie lotnictwa bombowego. Znają Państwo strukturę dowodzenia lotnictwa bombowego- bezpośredni telefon od Churchilla do sztabu omijając Radę Ministrów, omijając Parlament, omijając ministerstwo lotnictwa i sekretariat spraw lotniczych gdzie rządził liberał Sir Archibald Sinclair - bezpośrednie połączenie ze sztabem lotnictwa bombowego miało niewyobrażalne skutki polityczne.

100 bombowców poleciało nad Berlin 30 doleciało wyrządziło szkody w zachodniej części miasta zabijając parę osób. W ciągu kolejnych 10 dni sztab lotnictwa bombowego powtarza te naloty 6-7 razy. Czasami całkowicie chybiając, czasami wyrządzając znaczne szkody i straty pośród ludności cywilnej. Hitler nadal odmawiał z ripostą.
To jest ciekawe - Hitler nadal zakładał, że był w stanie przekonać Brytyjczyków do zaakceptowania jego propozycji.
W końcu 4-go września 1940 r. po 7 nalotach wysyła po prawnika dr. Ludwik'a Weisshauer'a (?), który udaje się do ambasady w Sztokholmie- do Brytyjczyków, by porozmawiać z brytyjskim ambasadorem i poinformować go jaka jest propozycja pokojowa. Ambasador dyplomatycznie odpowiada wysłannikowi, że jest mu przykro lecz instrukcje jakie otrzymał

Ambasador dyplomatycznie odpowiada wysłannikowi, że jest mu przykro lecz instrukcje jakie otrzymał zabraniają mu przyjąć na terenie ambasady czegokolwiek związanego z niemiecką propozycją. zabraniają mu przyjąć na terenie ambasady czegokolwiek związanego z niemiecką propozycją. To osobiste rozkazy pana Churchilla. Hitler tego samego dnia posyła Rudolfa Hessa (4-go września) i mówi mu:
Tyle razy wspominałeś mi o swoich kontaktach w Anglii i Szkocji, proszę cię byś zrobił wszystko co w twej mocy by nawiązać osobiście kontakt z tymi ludźmi i poinformować  ich o naszej ofercie. Wydaje się, że nasze przesłanie jest nie znane brytyjskiemu społeczeństwu.

Taki jest początek słynnej misji pokojowej Rudolfa Hessa, jego tragiczny lot w maju 1941, jego jedynego w życiu skoku spadochronowego pod przykryciem nocy, który kończy się zaledwie 12 mil od celu, gdzie chciał spotkać się z Dukiem Hamiltonem. Tego samego dnia 4-go września 1940 Hitler daje przemówienie w Pałacu Sportu w Berlinie, w którym mówi, że jest ten brytyjski pijaczyna jeszcze raz nas zaatakuje, jeśli wyśle samoloty (setki) z 10 kg bombami to my wyślemy samoloty z tonowymi bombami. Jeśli wyśle 100 samolotów my wyślemy 1000, by zaatakować ich miasta. Jeśli jeszcze raz nas zaatakuje to unicestwię ich. To najsłynniejsze przemówienie Hitlera.
Churchill nadstawił uszy, to jest dokładnie to czego potrzebował. Rozkazuje dowództwu lotnictwa bombowego przygotować kolejny nalot na Berlin najszybciej jak się da - tego samego popołudnia. Dzień później 5-go września bombowce wracają nad Berlina. Hitler odwołuje ograniczenia w zakresie działań lotniczych nad Anglią. Dysponuję dziennika zastępcy szefa operacji lotniczych Luftwaffe, mam dzienniki 2-go po Goeringu człowieka. Wiem dokładnie jaka była później kolejność zdarzeń. Nie ma żadnych wątpliwości co do kolejności zdarzeń jakie później miały miejsce. Najmniejszych! Po południu 6-go września 1940 r. East End w Londynie po raz 1-wszy wibruje od ryku zbliżających się niemieckich bombowców, zjawiających się na gigantycznej liczbie. Tysiące bombowców zjawiło się nad Tamizą. Ominęły wojskowe rafinerie, składy paliwa, doki wzdłuż Tamizy i zbombardowały dokładnie East End: doki, fabryki, mieszkania robotnicze, płomienie ogarniały ulicę za ulicą, póki cały East End został pokryty dymami i ogniem. Tego sobotniego popołudnia, wysypaliśmy się na ulice Londynu, na nadbrzeża, parki, by oglądać ten niezwykły widok. Cały East End naszej stolicy był w ogniu, nikt nigdy wcześniej nie widział czegoś takiego. Żywy obraz- ten obraz nazistowskiej waleczności jaką mogliśmy oglądać. Mogliśmy słyszeć co ludzie mówili za nami; ten wariat w Niemczech to uczynił! Nocą samoloty powróciły i ponownie dokonały zniszczeń, gdyż pożary naprowadzały bombowce na cel. Od zmierzchu do świtu tysiąc londyńczyków zostało zabitych tym nalotem. 5-6/09/1940r 1-wszy wielki nalot Blitz na Londyn. Nadeszła pora na pana Churchilla, który przebywał na wsi, gdyż wiedział od deszyfrantów, że nalot będzie miał miejsce.

Powraca następnego dnia wielką czarną limuzyną, zakłada mundur komandora sił powietrznych (nie wiem dlaczego) i udaje się na inspekcję zbombardowanych terenów. Wychodzi ze swego pojazdu, gruz na ulicach został wyrównany a pomiędzy gruzami patetycznie sterczały flagi „Union Jack”, które zostały tam rozmieszczone przez pracowników ministerstwa informacji. To jest część propagandowej opowieści - potrzebni są biedni ludzie, flaga brytyjska dumnie łopocząca na wietrze i pan Churchill przechadzający się w swoim mundurze komandora lotnictwa. Stare babunie, które straciły wszystko: swoje rodziny, swoje domy, głośniki radiowe, wszystko poszło z dymem! Uratowały jedynie kuchenki, lecz oto jest tam Winston Churchill - premier spacerujący z cygarem w ręku i te babulki mówią do niego:
„Stary dobry Winny - wiedzieliśmy, że nas nie porzucisz. Wiedzieliśmy że byłeś tu - Londyn to przetrzyma”!
To zawołanie stało się tytułem słynnego filmu- London can take it! To także tytuł jednego z rozdziałów mojej biografii o  Churchillu- Londyn to przetrzyma- London can take it! Problem polegał na tym, że Churchill nie mógł tego wziąć. On nigdy nie był w Londynie kiedy odbywały się naloty. Zawczasu wiedział, kiedy zbliżały się samoloty od deszyfrantów.
Jedynie raz lub dwa przypadkowo, kiedy deszyfranci zawiedli co do czasu nalotów, Churchill był zmuszony zostać w mieście, w podziemiach swojego bunkra. Nie jeździł do Chequers kiedy trwały naloty - słynna posiadłość brytyjskich premierów była zagrożona. Churchill wybrał wiejską posiadłość należącą członka parlamentu z ramienia partii konserwatywnej, jednego z członków grupy „Focus”- grupy, która skupiała działaczy politycznych z lewej jak i prawej strony sceny politycznej, którzy wszechstronnie wspierali Churchilla i on w zamian za to dawał im stanowiska. Jeden z nich - Ronald miał posiadłość wiejską zwaną Dickley (Oxforshire), to tam za każdym razie gdy deszyfranci odczytywali plany kolejnego nalotu na Londyn, Churchill przejeżdżał, by schronić się przed zbliżającym się nalotem.150 mil od Londynu - tam czuł się bezpiecznie. Następnego poranka jechał z powrotem do Londynu, by go można było oglądać na ulicach Londynu.

 

DAVID IRVING. WOJNA CHURCHILLA

Panie i Panowie! Kocham spotykać się z czytelnikami, lecz czytelnicy nie rozumieją, że autor nie jest jedyną osobą, która decyduje co znajdzie się w jego manuskrypcie. Prawnicy, oczywiście, mają coś do powiedzenia. Wydawcy, oczywiście, mają coś do powiedzenia o ilości komentarzy, jak jak uwzględniać uwagi o charakterze antysemickim, jak napisać stronę. Dobry edytor przerobi stronę jakieś 50-60 razy, 50-60 drobnych zmian każdej strony manuskryptu zanim z tego wyjdzie dobra książka. W ostatecznym przeglądzie manuskryptu ma miejsce tyle zwrotów i danych - mówią: Dawid nie wydaje mi się, że przedstawiłeś swój argument w temacie Hitlera i Żydów. Przyjdzie nam dokonać zmian i krok po kroku książka ulega zmianie.

Oto przykład: kiedy Winston Churchill napisał jego słynną historię o drugiej wojnie światowej - 6-cio tomowe dzieło „Druga wojna światowa”.
Została wydana w USA przez TIME MAGAZINE CORPORATION i rozpowszechniona po całym świecie. Co oznacza, że kiedy udałem się do Nowego Jorku  i przejrzałem dokumenty TIME MAGAZINE CORPORATION - wydawca naczelny - Daniel Longwall, którego papiery są w archiwum Columbia University w Nowym Jorku, Znalazłem korespondencję pomiędzy Churchill’em a TIME LIFE, z czasu gdy pisał tę książkę, Amerykanie wysłali do Anglii swoich edytorów, by u boku największego żyjącego Anglika pomóc mu w napisaniu tej książki, oczywiście odpowiedni sposób. W tamtym czasie Churchill był pod 70-tkę. Chciałbym w wieku 70-ciu lat być w stanie napisać sześciotomowe dzieło takiej wielkości i o takim znaczeniu jak książkę którą Churchill napisał. Można dostrzec, że ostatecznie Amerykanie zaczęli przerabiać jego książkę. Churchill chciał dodawać coś i był blokowany, by coś dodać nie tylko przez Amerykanów, lecz także osoby z jego otoczenia. W dokumentach TIME LIFE znajduje się rzucające nowe światło korespondencja pomiędzy Churchill’em  w 1937 roku i niemieckim kanclerzem Heinrich’em Brunning’iem, który był poprzednikiem Hitlera na stanowisku kanclerza około 1928-33. Pełnił on najwyższe stanowisko w Niemczech zaraz po prezydencie i z obawą obserwował dojście nazistów do władzy i on oczywiście wiedział, kto stał za nazistami, kto ich finansował w okresie tego szaleństwa. Bardzo ciekawe pytanie! Czy były to jedynie brunatne koszule? Zwykli ludzie na ulicy - 6 milionów bezrobotnych w Niemczech? Kto finansował nazistów? Brunning ustalił, kto częściowo finansował dojście Hitlera do władzy i w 1937 roku, dokładnie 28-go sierpnia 1937 r. i napisał list do Winstona Churchilla gdzie opisał swoje ustalenia. Oczywiście miało to miejsce 3-4 lata po tym jak opuścił swój urząd. Przybył do Anglii, przebywał w Oksfordzie i napisał prywatny list do pana Churchilla, który także nie piastował żadnego stanowiska, Wyjaśniając Churchillowi kto przekazywał pieniądze Hitlerowi. Złowieszcze osoby stojące za Hitlerem, które pomogły mu dojść do władzy. Churchill chciał zamieścić ten list z 1937 r w swoim 6-cio tomowym dziele - pamiętnikach. Mogą Państwo przejrzeć tom 1-wszy, 2-gi i nie znajdą go Państwo tam, gdyż Brunning po wojnie poprosił Churchilla, by go nie publikował, gdyż to taki ból i wstyd. Zacytuję ten list. Brunning napisał ten list w 1947, w którym tłumaczy dlaczego nie chce by został on opublikowany. Ten list znajduje się w dokumentach TIME LIFE. Pisze: Nie chciałem i obecnie nie chcę ze zrozumiałych powodów ujawnić, że w dn. 28 października dwaj najwięksi darczyńcy dla partii nazistowskiej to generalni kierownicy dwóch największych berlińskich banków. Obaj (tutaj opisuje jakiego byli wyznania, lecz ja nie chcę być oskarżony o antysemityzm i nie powiem jakiego byli wyznania), jeden z nich był przywódcą ruchu syjonistów w Niemczech. Tak napisał Brunnig w swoim liście. Jak zawstydzającym było w 1947 r., że część, że znaczna część pieniędzy jakie otrzymał Hitler, w tajemniczy i niewytłumaczalny sposób pochodziła od tych dwóch berlińskich bankierów. Dlaczego?! Jaki to miało sens? Nie wiemy tego, ponieważ Churchill w wyniku nacisków wywieranych przez Brunninga nigdy nie opublikował tego listu. Oprócz tego Brunning ujawnił, że bardzo dużo pieniędzy dla nazistów pochodziło ze źródeł francuskiego wywiadu, od pewnych francuskich zakładów zbrojeniowych, uzbrojenie SA i SS we wczesnym okresie poprzedzającym rządy Hitlera w znacznej części było dostarczane przez Amerykanów - amerykańskie firmy zbrojeniowe. Podobnie jak Amerykanie wyposażają obecnie IRA w Irlandii. To jest nieznana strona historii wojny. Widząc takie rzeczy człowiek zaczyna się zastanawiać. Czego jeszcze nie wiemy? Tego rodzaju pytanie zadaję sobie jak tylko zacząłem pisać, lata temu w 1963 r. Tak naprawdę przed tym, zanim skończyłem uniwersytet udałem się w 1959 roku do Niemiec (jak wspomniał Paul) i przez rok pracowałem w hucie, jako hutnik. To bardzo niewdzięczna praca. Panowie z Detroit na pewno wiedzą co to za praca. Jak oni są opaleni, gdy stoją na walcowni, gdzie naprawdę panują wielkie temperatury. Pracowałem tam przez rok i człowiek, który dzielił ze mną pokój w hotelu robotniczym, tej wielkości, tego stołu, było tam 5 łóżek i 15 hutników dzieliło ten pokój na zasadzie rotacji łóżek. Wiedzieliśmy na jakiej zmiennie pracujemy oraz kiedy możemy korzystać z łóżek. Człowiek, który ze mną dzielił łóżko w najbardziej kulturalny sposób (starszy pan z Lipska) był podczas nalotu w Dreźnie. Nalotu przeprowadzonego przez Brytyjczyków oraz Amerykanów w dniu 13 lutego 1945 r. Wiem, że wśród publiczności zgromadzonej dzisiejszego wieczoru jest osoba, która przeżyła ten nalot. Jedyny ocalały z całej szkoły. W dniu nalotu nie przebywał w szkole. Kupił książkę, podszedł do mnie i opowiedział mi o tym. Podobnie jak inni, którzy opowiadali o tym, że jako jedyny przetrwali z całej wioski, a cała reszta trafiła do Oświęcimia. Byłem bardzo zszokowany kiedy ten pan z huty opowiedział mi, że był w Dreźnie i co widział na własne oczy. Ja nigdy o tym nie słyszałem. Kiedy powiedział mi, że ponad 100 tys. Ludzi zginęło tej nocy - to był szok! Pomyślałem sobie, że czuję się jak idiota - Anglik w 1960 i oto Niemiec opowiada mi o czymś, co my Anglicy zrobiliśmy Niemcom, a o czym nigdy wcześniej (15 lat po wojnie) nie słyszałem. Zdecydowałem się napisać książkę o tym. Stała się ona bestsellerem. Do tej pory jest dodrukowywana na całym świecie. Do tej pory sprzedano ponad 2 miliony jej egzemplarzy. Wiem, że Macmillan w Kanadzie nadal ją sprzedaje - „Zagłada Drezna”.

Ta książka stała się bestsellerem, zdecydowałem się, że nie będę się starał o doktorat, czy inny stopień naukowy lub dalszą jakąkolwiek edukację uniwersytecką poza tym co studiowałem nauki polityczne w University Colleage. Zdecydowałem się zostać pisarzem – historykiem - dziennikarzem. Chciałem pisać więcej książek na podobieństwo „Zagłady Drezna”. To jest ta zaleta. Jeśli masz na koncie bestseller, gazety na całym świecie rozpowszechniają recenzje. One oszalały na jej punkcie, gdyż w tej książce umieściłem zdjęcia, jakie nigdy wcześniej nie były nigdzie publikowane (stosy ciał, 600-700 zwłok nagromadzanych w jednym miejscu i podpalanych na wolnym powietrzu. Taki masowy pochówek w centrum Drezna) To było szokujące, nikt tych zdjęć wcześniej nie upubliczniał.

W ten sposób stałem się pisarzem. Pamiętam, że po tej książce napisałem kolejną, urodziła mi się córka, napisałem kolejną książkę, urodziła się kolejna córka, napisałem książkę urodziła się kolejna córka. 4 córki 4 książki. I wtedy para ze mnie zeszła i po tym już tylko zająłem się pisaniem książek. To jest poważny biznes- mój wydawca po wydaniu mojej 1-wszej książki spytał się mnie co chcę dalej robić. Odpowiedziałem, że następną książką jaką chcę napisać poświęcę dużo czasu, by przez 5 lat napisać biografię Hitlera, korzystając z tych samych technik, by ustalić ile kłamstw napisano o Hitlerze. W końcu 10 lat ją pisałem, bardzo dużo czasu poświęciłem na rozmowy z pracownikami jego sztabu, pracownicami jego sekretariatu, osobami prywatnymi z jego otoczenia, porucznikami, ADC, marszałkami polowymi zapoznałem się z ich dokumentami jakie chowali w wielu zakamarkach, z ich dziennikami oraz listami. Po mniej więcej 10 latach pracy, którą moim skromnym zdaniem uznałem za standardowe dzieło o Hitlerze.
 Jako Anglika ponownie coś mnie zaalarmowało. Wiele z tego co nam mówiono o Hitlerze okazało się być kłamstwami. Zadałem sobie pytanie dlaczego to okazały się być kłamstwa. Prawdziwa odpowiedź to, że te kłamstwo wynikają z kłamstw Churchilla. To normalne, że prowadzimy wojnę, podczas której się kłamie, starasz się wyolbrzymić stworzyć dodatkową armię kłamstw, by pomóc żołnierzom tak, by prawda była na wierzchu. Lub jak ujął to Winston Churchill w jego wyjątkowym stylu oratorskim: „Prawda jest tak delikatna, że wymaga kłamliwego ochroniarza, by ją chronił”. Winston Churchill osobiście tym się zajął. Churchill był niewiarygodnym kłamcą, jeszcze wiele lat po wojnie ponieważ musiał tak postąpić. Jak możemy się przyznać, jak Churchill może przyznać, jak jego rząd mógł przyznać, że wojna nie miała sensu od 1940r. Od momentu rozpoczęcia walki w 1940 r- my Brytyjczycy doprowadziliśmy do ruiny Imperium Brytyjskie, sami siebie doprowadziliśmy do bankructwa, wyrządziliśmy niewyobrażalne szkody w całej Europie, zniszczyliśmy większość najpiękniejszych miast Europy, zabiliśmy 20 milionów ludzi i doprowadziliśmy do bankructwa nasze imperium. Jak można się do czegoś takiego przyznać?! Musieliśmy udawać, że warto było. Bardzo mało się o tym rozmawia. Spędzając ostatnie 5 tygodni między innymi z organizatorami dzisiejszego spotkania, każdego wieczoru byłem w innych miastach na całym świecie - podróż na dystansie 35 tysięcy mil. Od Afryki Południowej, przez Australię, Nową Zelandię, zachodnią Kanadę a teraz tutaj. Każdego wieczoru występowałem i winnym mieście. Muszę przyznać, że to co widziałem w tej podróży po dawnym Imperium Brytyjskim - biały człowiek, a zwłaszcza Brytyjczycy nie mają się czego wstydzić. Przez ostatnie 200-300 lat dokonaliśmy wielkich rzeczy i jestem bardzo, bardzo dumny z tego co zrobiliśmy. A zatem cokolwiek powiedziałem nie może być uznane za antybrytyjskie w jakimkolwiek sensie, co chcę powiedzieć, że dążę do wydzielenia z brytyjskiej legendy samego Churchilla oraz wojnę jaką prowadził i czy była to wojna prawdziwa i uzasadniona. Prowadząc wojnę wykorzystuje się kłamstwa - Churchill był największym kłamcą. Przypomina to wiatraczek, propaganda to nakręca, przez ministerstwo propagandy lub jakkolwiek się je nazywa. W Anglii nazywało się to Political Warfe Executive PWE, w skład którego wchodzili politycy tacy jak: Richard Crossman, który był jednym jej czołowych członków. To oni tworzyli kłamstwa, które miały przekonać żołnierzy, że warto prowadzić wojnę. To oni tworzyli cele wojenne dla żołnierzy. My Brytyjczycy nigdy nie mieliśmy celów wojennych, ostentacyjnie weszli w stan wojny z powodu Polski, lecz przed końcem 1939 r. wojna wygasła. Polska została zamieciona, spuszczona rurami, lub jakkolwiek Państwo na to spojrzą, Rosjanie od wschodu dokonali na nią inwazji i przez Niemców na zachodzie. Polska jako taka przestała istnieć. Do wiosny 1940 roku dalsza wojna nie miała sensu. Kiedy Churchill został premierem tworzył wielkie kłamstwo, że jakoby Imperium Brytyjskie było zagrożone. Jakoby Hitler planował zaatakować Imperium Brytyjskie, dokonać inwazji na Anglię. To nadało nowe znaczenie dla Anglii. Musieliśmy walczyć w przeciwnym razie politycy i my sami moglibyśmy zostać unicestwieni. Amerykanie oczywiście nie byli zainteresowani zachowaniem Brytyjskiego Imperium. Wręcz przeciwnie, ustaliliśmy, że prezydent Roosevelt powiedział wiosną 1942, że jego wielkim marzeniem i ambicją jest zniszczenie Imperium Brytyjskiego, które zacznie się od Indii. Powiedział to podczas spotkania rządu w maju 1942 r. i jeden z jego sekretarzy stanu, Henry Wallace zapisał to w jego prywatnym dzienniku.
Celem prezydenta USA było zniszczenie Imperium Brytyjskiego
i taki człowiek był naszym sojusznikiem. Niewiarygodne! Ustaliliśmy też, że w tym samym czasie w niemieckich gazetach, tajne niemieckie zapisy TIME’a oraz przedruki prasy niemieckiej w gazetach w UK, że Hitler próbował nam w czasie wojny jak i przed jej rozpoczęciem, przez większość 1941 r. aż do słynnej misji Rudolfa Hessa, że Hitler nie ma nic przeciwko Imperium Brytyjskiemu, żadnych pragnień, żadnych życzeń, żadnych pretensji z powodu wypowiedzenia jemu wojny przez nas. Chciał, by Imperium pozostało wielką siłą stabilizującą cywilizowany świat. Hitler prywatnie powiedział, a wiem o tym z prywatnych zapisków jego współpracowników, jaki byłby sens zniszczenia Imperium? Czemu miałbym zaatakować Londyn - serce Imperium Brytyjskiego? Gdybym chciał zniszczyć Anglię, a mogę - to korzyść z tego odniosą jedynie Amerykanie oraz Japończycy. Jaki byłby sens niszczenia dobrej europejskiej krwi, by zyskały te dwie rasy? Nieustanie prywatnie oraz poprzez swoich pośredników w rozmowach z Brytyjczykami zapewniał, że chciał pomóc Imperium Brytyjskiemu, nawet po rozpoczęciu wojny. Wysyłał tajnych emisariuszy, by spotykali się w brytyjskimi ambasadorami w odległych stolicach ogłaszając, że nie ma żadnych roszczeń wobec Imperium Brytyjskiego że był gotowy wycofać wojska z Polski i Czechosłowacji z wyjątkiem obszarów, które przyczyniły się do wybuchu wojny to dawne ziemie niemieckie jakie odzyskał. Zamierzał wycofać swoje armie z Francji, oczywiście chciał mieć wolną rękę na wschodzie, lecz czemu miałby być to naszym zmartwieniem? Jakie mieliśmy powody, by chronić ludność Ukrainy lub jakiegokolwiek innego obszaru na Wschodzie? Według mnie to była kwestia jaką całkowicie musieli między sobą omówić Hitler z wujkiem Stalinem. Jeśli Hitlerowi nie udało się przekonać wujka Stalina, to według mnie nie mogła się to przytrafić milszemu facetowi. Problem tkwi w tym, że w Anglii mówiono nam całkowicie coś innego. Wmawiano nam, że Hitler dążył do zniszczenia Wielkiej Brytanii, to wielkie kłamstwo wymyślił Churchill i głosił przez cały 1940 i połowę 1941. Oczywiście przybyli Amerykanie, którzy nie przejmowali się zachowaniem Imperium Brytyjskiego, wprost mówili Chruchillowi, że nie dostanie z powrotem Hongkongu, Singapuru, Indii. Nic z tego nie powróci do nas po wojnie. Amerykanie zniszczą Imperium. Stopniowo pojawiło się widmo trzeciej wojny światowej, niczym dwa obrazy telewizyjne nakładające się na siebie i pod koniec wojny celem wojennym stało się walka z diabłem wcielonym - z człowiekiem, który się do tego wszystkiego przyczynił. Oczywiście w tym czasie nie wiedzieliśmy co było tym wszystkim. Wchodząc coraz głębiej w terytorium Niemiec, dowiadywaliśmy się co to wszystko miało znaczyć. To było Bergen Belsen, Dachau, Buchenwald, były to straszne zdjęcia stosów ciał palonych, zagłodzonych. Zwłoki były buldożerami spychane do wykopanych przez spychacze armii brytyjskiej rowów w obozach koncentracyjnych. Oczywiście nikt nie twierdził, że ten rodzaj zagładzania, zabijania na tę skalę, trwał przez całą wojnę w tych obozach. Taki obraz przekazywały wojenne kroniki filmowe w kinach oraz gazety. Żywe, odrażające zdjęcia, które wydawały się usprawiedliwiać ten upadek, który był wynikiem prowadzonej przez nas wojny. Raptem ten nasz wysiłek wojenny nabrał sensu. Nagle wiedzieliśmy co się działo w Niemczech. Nikt nie zadaje logicznego pytania, czy śmierć na taką skalę nie mogła się wydarzyć na 2-3 tygodnie przed naszym wkroczeniem do tych miejsc? Jeśli ludzie umierają od tyfusu, głodu w Bertelbelsen, w Buchenwaldzie, to czy może my i Amerykanie świadomie wywołaliśmy chaos, na tyłach Niemców, by zapanował głód i szerzył się epidemie tyfusu. To był wynik naszych bombardowań niemieckich zakładów farmaceutycznych, bombardowaliśmy mosty, linie kolejowe, autostrady paraliżując ich linie zaopatrzeniowe. To są oczywiście pytania logiczne. W gorączce działań wojennych i zaraz po zakończeniu wojny nie zadaje się logicznych pytań. Państwo pałają zemstą. Teraz minęło 40 lat, więc z pewnością po 40 latach, powinniśmy być w stanie rozejrzeć się na około i zadać logiczne pytanie. Logiczne pytanie na jakie nie mogą zadać profesorowie a politycy uniemożliwiają ich zadanie. Kryje się za tym pewna logika. Opłacani profesorowie historii nie mogą zajmować się badaniami, jakie jako ja nie przeszkolony potrafię zrobić. Nie jestem profesorem, nie jestem doktorem nie jestem nawet (...) jak prawi każdy obecnie. I jestem z tego dumny, że jestem jedynie skromnym panem, gdyż utrzymuję się całkowicie z książek jakie sprzedaję. Takich jakie leżą tam na stole. Nie sprzedam książek, nie zarabiam, nie mam pieniędzy na napisanie kolejnej książki. Jeśli wydam kiepską książkę, 2-3 kiepskie książki, które wpadną oko mediom i muszę przyznać ze wstydem, że może mają rację, to nadchodzi czas kiedy na spotkaniu z wydawcą usłyszę, że panie Irving wiem, że napisał pan ciekawą książkę, lecz spróbuj pan tym razem powstrzymać się z tą książką. Muszę stać się bardziej ostrożny w przeprowadzaniu swoich badań, aniżeli przeciętny profesor uniwersytetu podpierający się swoim tytułem naukowym, który będzie oburzony że się kwestionuje jego reputację jako historyka - jestem Lord Dekar, a nawet nie zapoznał się z dziennikami Hitlera. Kiedy byłem na konferencji w Hamburgu, stanąłem przed nim i oświadczyłem, że to co przedstawia jako dzienniki Hitlera to fabrykacja i fałszerstwo. Magazyn STERN na tej konferencji, który rozpoczął kampanię zorganizował niewielką konferencję, na którą udało mi się dostać dzięki konkurencyjnej gazecie ku memu zachwytowi. Powiedziałem, że te dzienniki to mistyfikacja i żeby wykonano badania papieru, atramentu oraz kleju. Jak wytłumaczą, że Hitler ściskał ręce ludziom używając lewej ręki, bo prawą miał tak poważnie uszkodzoną , że nie mógł nią pisać swoich dzienników. I tego wieczoru chcieli ogłosić światu , że mają oryginalne dzienniki Hitlera! Wyrwano mi mikrofon i wyrzucono z konferencji wprost w ręce ekipy tv ABC, by po paru minutach przemówić do 20 milionów Amerykanów.
Lubię kiedy obrzuca się mnie błotem, lubię widzieć profesorów jak robią okrążenia, by ustalić prawdę pobierając ją jeden od drugiego. W taki sposób działają brytyjscy, amerykańscy oraz niemieccy profesorowie. Nie mogą sobie pozwolić na badania jakie ja przeprowadzam. Niemiecki pisarz piszący książkę, pisze ją po niemiecku i ta książka zostaje w Niemczech i bardzo (...) trudno jest ją przetłumaczyć na inne języki. Jego wydawca Blumstein lub (...) mówi mu, że to co napisał nie jest dobre i prosi czy nie zechciał by pan tego zmienić? Ależ oczywiście! Niemiecki wydawca mojej biografii Hitlera- Blumstein postąpili tak. Odmówili mi zapoznania się z dowodami. Odmówili mi zapoznania się z rękopisem tłumaczenia. Musiałem kupić własną książkę w dniu sprzedaży w  księgarniach, by sprawdzić co oni tam wydrukowali. Zmienili wszystko: moje wszystkie teorie, fakty jakie nagromadziłem w przeciągu 10 lat pisania, to wszystko zostało zmienione, bez informowania mnie o tym. Napisali całe paragrafy w oparciu o współczesne niemieckie teorie. Kiedy parę miesięcy wcześniej zaprotestowałem to powiedzieli: panie Irving te wycinki z dzienników Canarisa, jakie pan na przekazał są całkowicie nieznane naszych historykom pokazaliśmy je 2-3 historykom i stwierdzili, że wcale ich nie znają. Moje źródła dla nich są raczej podejrzane. Powiedziałem, że pracowałem nad nimi 10 lat! Dzienniki Canarisa znajdują się w archiwum w Anglii i to dlatego niemieccy historycy ich nie widzieli. W dniu sprzedaży książki w Niemczech, kupiłem własną książkę. Wysłałem telegram do Blumstein'a, że nie będę publikować żadnych z moich książek i że wycofają z obrotu moje książki. Musieli się dostosować do mojego polecenia. 8 lat walczył o przywrócenie moich praw autorskich. W końcu książka ukazała się we właściwej formie. Czy byłoby stać niemieckiego profesora na takie działanie? Oczywiście, że nie, bo doprowadziłoby go to do bankructwa.
Zatem od 1975 r. pisałem biografię Chruchilla - opowiem o tym za minutę. Pragnę nadmienić, że amerykańskie wydawnictwo postąpiło identycznie. Poprosili o wszelkie moje materiały, a potem stwierdzili, że panie Irwing to co pan znalazł na temat Churchill'a powoduje, że amerykańscy czytelnicy nie życzą sobie, by pan to przedstawił w tej formie. Musiałem zapłacić 100 tys. USD. Powiedziałem, by spadali. Pieniądze zwróciłem i zawarłem prawdę w książce w postaci w jakiej się ukazała. Nie interesuje mi sposób stosowany przez profesorów. Oni nie mają czasu, by udać się do Stanford, w Kaliforni, do Moskwy, do Czechosłowacji- do Pragi, do Polski, by zapoznać się z tymi wszystkimi dokumentami i ustalić prawdę. To oczywiście sporo kosztuje. Oni nie mają ani czasu ani ich to nie interesuje. Po co robić skoro można napisać 20 książek o Churchill'u i spłodzić 21. Nikt tego nie zauważy. Można uważać się za wspaniałego pisarza lub można kupić 10 książek o Hitlerze i napisać 11. Określam to mianem x+1 w tworzeniu historii. Ja tak nie postępuję. jaki to ma sens?! Moje życie jest zbyt cenne, chcę stworzyć coś oryginalnego, a profesorowie co robią? Udają się do prof. Jakobsen'a w Kolonii lub w Bonn - i on pisze pewną teorię, zjawia się kolejny profesor w Kolonii i on cytuje to co powiedział prof. Jakobsen. Potem pojawia się profesor w Stuttgarcie, który twierdził, że dzienniki Hitlera były autentyczne i on cytuje tych dwóch poprzednich. Oto tych trzech profesorów omawiają to samo. Wydaje się, że stanowią oni niezależne źródła, gdyż cała trójka ma tytuły profesorskie. Profesor o znanym nazwisku z Monachium powołuje się na w/w profesorów, którzy wypowiedzieli się przed nim i w ten sposób powstaje czwarte źródło. Kółko się toczy, niczym psy gonią za swoimi ogonami w tych okrążeniach na cytaty, nigdy nie zbliżając się do środka, gdzie spoczywa prawda. Ten krąg profesorów cały czas się rozrasta. Wpuszczają do środka  gorące powietrze i bańka rośnie, więcej i więcej, bańska staje się coraz bardziej techniczna i coraz bardziej kolorowa, cały czas dodawane są kolejne szczegóły. Bańka staje się tak niestabilna i wielka, że czeka na moment kiedy jakiś idiota przyjdzie i ją przebije. I tym jełopem byłem ja!!! A potem tylko słyszę, że jestem neofaszystą, żądają, bym został aresztowany w Wiedniu, że wywołałem tyle szkód w Niemczech i tak dalej
Profesorowie nie są w stanie ustalić prawdy, gdyż biegają w koło i nie zapoznają się z dokumentami. Ja podjąłem się wysiłku, by przeprowadzić wywiady z ludźmi, np. udałem się do mamy Richard von Weizsäcker'a, wdowy po człowieku nr 2 Ribbentropa - ministra spraw zagranicznych. Odwiedziłem ją w Konstancji, nad jeziorem koło Szwajcarii. Och mam dzienniki i listy mojego męża. Powiedziałem - pani mąż drugi człowiek w ministerstwie spraw zagranicznych... pani ma wszystkie dzienniki i listy? Odpowiedziała, że tak. Czy chciałbym z nich skorzystać? Spytałem się dlaczego nie przekazała ich niemieckim historykom? Ona na to, że byłem pierwszym, który się o nie spytał. Nikt nie raczył mnie odwiedzić! To samo było z Walterem Hewel'em - najwyższym rangą oficerem łącznikowym Ribbentropa z sztabem Hitlera. Siedział w więzieniu z Hitlerem. Popełnił samobójstwo, trudno sobie wyobrazić jak blisko był Hitlera... znalazłem wdowę po nim. Wyszła ponownie za mąż. Żyje w Bielefeld pod innym nazwiskiem. Odnalazłem ją. 5 godzin ją "zmiękczałem". W końcu gdy popijaliśmy herbatę przyniosła mi prywatne listy jej męża. Powiedziała, że nie wspomniała o tym, lecz gdy rozmawiała ze mną, przypominała sobie, że ma wszystkie dzienniki męża. Czy nie byłbym nimi zainteresowany? Szczęka mi opadła.  Z miejsca dała mi dzienniki z 1941r. bym się z nimi zapoznał. Spytałem się czemu ja je dostałem. Odpowiedziała, że nikt poza mną nie raczył złożyć jej wizyty. Panie Irving jest pan jedyną osobą, która spotkała się ze mną i spytała mnie o dzienniki mego męża. Mam tutaj stronę z tego dziennika. Nie wiele tu widać, to kopia jaką mi wręczyła. Ostatni wers: 02/06/1941- jako osoba prywatna nigdy nie złamię danego słowa. Tak rozmawiał Hitler z Hewelem. Tuż przed inwazją na Rosję: jako osoba prywatna nigdy nie złamię danego słowa, lecz jako polityk dla Niemiec, jeśli będzie to konieczne uczynię to po tysiąckroć. Ten dziennik jest absolutnie kluczowy. To dlatego prywatne dziennik są bezcenne. Zrozumieją to Państwo za chwilę kiedy wspomnę dzienniki  żony pana Churchilla na temat jego otoczenia. Churchill przed wojną na długo przed 1933 r żył w odosobnieniu. Był członkiem rządu. Był Lordem Admiralicji podczas pierwszej wojny światowej, kiedy opracował tak wielkie sukcesy jak Gallipoli w której walczył przypadkiem mój ojciec, lecz później w okresie międzywojennym raczej chylił się ku upadkowi, zakładał, że na dobre odsunięto go od władzy i przez 10 lat od 1930 do 1939 żył w odosobnieniu. Nie piastował żadnych stanowisk, był zwyczajnym posłem zarabiającym 500 funtów rocznie. 500 funtów rocznie nie było w tedy porażającą sumą, podobnie jak i obecnie. Miał za to sporo wydatki. Miał swoją posiadłość na wsi

 Chartwell, Westerham, Kent. Zatrudniał 42 osoby: ogrodników, pokojówki, kucharki, kierowców musiał jakoś z tych 500 funtów pensji poselskiej opłacić to wszystko. Dlatego też robił różne rzeczy, by dorobić. Jedną z nich było podrabianie obrazów. Przecież jak potrzebujemy pieniędzy malujemy obrazy olejne i podpisujemy je nazwiskiem słynnego maestro jak Picasso. My tak nie robimy, za to Churchill tak postępował. Dowiedziałem się o tym przypadkiem kiedy mój wydawca Wiliam Kimbley zatelefonował do mnie z zapytaniem czy wiem jakim nazwiskiem Churchill podpisywał obrazy odpowiedziałem, że jako Charles Morin, a ja właśnie mam taki obraz na korytarzu. Powiedziałem mu, by uważał się za szczęściarza, bo to obraz Churchilla, a on na to, że nie, bo to co wisi u niego na ścianie jest autorstwa słynnego francuskiego impresjonisty Charle'a Morin'a, który zmarł w 1906 i jego obrazy miały sporą wartość. Spytałem się czy ona ma oryginalnego Morin'a, tak Dawidzie – ja go mam! Ten człowiek jest bardzo szanowanym wydawcą który nigdy nie myślał, by coś złego powiedzieć o Churchill'u. Ostatecznie oddał ten obraz. W latach 30-tych XX wieku, kiedy Churchill'owi skończyły się pieniądze, wysłał parę swoich obrazów do wielu miejsc na świecie i do Paryża, gdzie ulokował je  w pewnej malutkiej galerii podpisując je nazwiskiem znanego francuskiego malarza, by zwiększyć ich cenę. Jedna osoba to ustaliła - Prezydent Roosevelt. Wiem o tym, gdyż pracując nad dokumentami Roosevelta w Hyde Park w stanie Nowy Jork, natknąłem się na nieopublikowaną korespondencję, że tak powiem w zakamarku sejfu, która nie została opublikowana w jakichkolwiek tomach listów Churchill ‘a lub Roosevelta. Kiedy Churchill złożył oficjalną wizytę w Pearl Harbour w grudniu '41 r. został przedstawiony zgromadzonym dziennikarzom i przewodniczący American Finance Committee, który wiedział o przekrętach z obrazami Charles'a Morin'a napisał list do Churchilla w Białym Domu. List nie był zaadresowany na Churchilla, lecz na monsieur Charles Morin, Biały Dom, Waszyngton. Bardzo sympatyczny żarcik, lecz problem polegał na tym, że list nie trafił do Churchill'a, bo utkwił w rozbudowanej machinie pocztowej Białego Domu. List leżał w Białym Domu do lutego 1942 roku i od razu przekazano go Rooseveltowi, gdyż treść listu jednoznacznie wskazywała o kim była mowa. Roosevelt odpisał, że był bardzo szczęśliwi, że drogi pan Morin nadal żyje, choć jego biografowie twierdzą odmiennie, i odwiedził Waszyngton, podziwiamy pewne pańskie prace, aczkolwiek nie wszystkie - czy nie zechciałby pan wpaść na filiżankę kawy, co dało reputację, że jego trzeźwość nie jest raczej atrakcją. Czy weźmie pan udział w caffé party, podczas którego omówimy dalsze szczegóły współpracy? Roosevelt zapoznał się z treścią tego listu, stopniowo odpuścił sobie kwestię obrazów. Skontaktował się z amerykańskimi służbami specjalnymi, by sprawdzili czego używał Churchill kiedy malował i ustalono wszystko na temat podrabiania przez Churchilla obrazów.
Ostatecznie Roosevelt napisał list do Churchilla w lutym '42 (który posiadam), w którym pisał, że było mu bardzo przykro, i że żadne przykrości Churchilla nie spotkały. Poinformowałbym Scotlandyard o prawdziwej tożsamości pana Morin'a, ale w porę zdałem sobie sprawę, że to pan kryje się pod tym  nazwiskiem. Mam nadzieje, Winstonie, że nie miałem z tego powodu żadnych problemów. To taki milutki przytyk jaki Roosevelt zrobił Churchillowi- ale mnie się to podoba. Podrabianie obrazów nie było jedynym źródłem dochodów Churchilla. Z ciekawością wysłuchają Państwo kolejnych. Kiedy naprawdę było u niego krucho z kasą na początku lat 30-tych, podjął się takich małych zadań jak pisanie "Wojna i pokój", "Zbrodnia i kara", "Chaty wuja Toma"- słyszeli Państwo o tych tytułach wcześniej, prawda? Oczywiście, że tak, gdyż są to bardzo dobrze znane książki. Wojna i pokój Tołstoja, Zbrodnia i kara Dostojewskiego, etc. Praca Churchilla dla Chicago Tribune gazety syndykatu z Ameryki Północnej polegała na przepisaniu tych książek w postaci 25-cio stronnicowego pełnowymiarowego maszynopisu. Z podwójnymi odstępami. Mniej więcej 10 tysięcy słów każdy.Dla Chicago Tribute Syndicate jedna strona tak wydana w niedzielę kosztowała tysiąc funtów jakie otrzymywał Churchill. Niezbyt honorowa praca, lecz on ją wykonywał, co więcej bardzo dobrze, jego streszczenia były niezwykle dobre. Są zapisy w Eugene w Oregonie na University of Oregon, cała dokumentacja tego syndykatu, włącznie z poprawkami opracowań Churchilla. To wszystko jest nieszkodliwe. Co więcej mogę się zająć jego podróbkami obrazów i ich podpisywaniem przez Churchilla, gdyż może to zdenerwować jego polityczny układ. W połowie lat 30-tych w środku okresu jego przebywania w odosobnieniu, Churchill zaczął otrzymywać, jak ja to nazywam, pieniądze na boku. Powołano tajną grupę nacisku, którą nazwano "The Focus", a Churchill stanowił jej rdzeń. Grupa składała się z tuzina najbardziej wpływowych brytyjskich decydentów politycznych, ludzi, którzy nie piastowali stanowisk i chcieli być znowu u władzy wykorzystując w tym celu wszelkie znajomości włącznie z obaleniem rządu Neville’a Chamberlaina lub Baldwina obalając jego rząd i wstawiając Churchilla na ich miejsce. Ta grupa "Focus" stała się jego trampoliną. Początkowo grupa została powołana przez konglomerat kongresu związków zawodowych w Londynie, przez American Jewish Congress - (Kongres Żydów Amerykańskich) w Nowym Jorku i zrzeszone podmioty, co ma znaczenie, że grupa zaczęła być naprawdę aktywna w połowie 1936 roku - w czerwcu dzięki potężnemu wsparciu udzielonemu przez Radę Żydów Brytyjskich w Londynie. To są fakty. Nie zmyślam tego. Dowody pochodzą faktycznie od autora biografii prezydenta Rady Żydów Brytyjskich Sir Wiliam'a Cohen'a, z bardzo znanej żydowskiej rodziny, w tamtym czasie był prezesem brytyjskiego Shell'a. A może BP lub innej dużej firmy paliwowej. Zorganizował kolację 29/06/1936. Liczba finansistów z City jaka tłoczyła się, by dostać się na tę imprezę w Hamstead w płn. Londynie wypisywali czeki na miejscu na 25 tysięcy funtów dla Focusa i gotowi byli wyłożyć kolejne 25 tysięcy kiedy pierwsza transza się skończy. Innymi słowy 50 tysięcy funtów, to wielka suma pieniędzy w 1936 r. Pomnóżmy ją przez 40,by uzyskać jej ekwiwalent we współczesnych dolarach kanadyjskich. To tę kwotę przeznaczono dla tajnej grupy Chruchill'a - dla Focusa. To było w czerwcu 1936 r. Cena była niewielka, gdyż za tę sumę Churchill został kupiony, został wynajęty. Stał się pomagierem do wynajęcia. Rozdział biografii Churchill'a mojego autorstwa opisujący ten niezwykły epizod nazwany został "Wynajęta pomoc". Jedyną rzecz o jaką poproszono Churchilla to by dokonał alokacji i wymierzył bezpiecznie swoją broń na nazistowskie Niemcy. Niemcy miały być jedynym celem w przyszłości dla pana Churchilla – zapomnij o Indiach, o polityce kolonizacyjnej, o bezrobociu w kraju. Miał zaatakować nazistowskie Niemcy. Do tego go wynajęto. Był wyśmienitym mówcą. Od tego czasu używał mocy swego kwiecistego języka, by ustawić działa na nazistowskie Niemcy. Pisał artykuły do największych ogólnokrajowych gazet. Daily Telegraph, Evening Standard, wszystkie gazety go wynajmowały. Cały czas otrzymywał pieniądze od ludzi z Focusa, którzy go wspierali. Wiem kim byli członkowie Focusa. Nic o Focusie się Państwo nie dowiedzą, jeśli przeczytają "Historię drugiej wojny światowej" Churchilla. Nie znajdą o niej nic Państwo czytają inne dzieła z tego okresu, gdyż Churchill osobiście napisał do człowieka, który był sekretarzem Focusa - Eugen'a Spear'a. To był niemiecki imigrant, który przybył do Anglii w połowie lat 30-tych, to był bardzo bogaty niemiecki imigrant. Churchill wynagrodził go w latach 1939-40 pozbawieniem wolności i wyrzucając go do Kanady jako niechcianego obcokrajowca. Do tego czasu Spear spełnił swoje zadanie, jakim było ustanowienie grupy Focus. Spear był niedostępny. On napisał niewielką książeczkę, broszurę i na samym początku broszury jest list od p. Churchilla do Spear'a datowany na 1940 r., który głosi, że Churchill będzie niezmiernie wdzięczny, że Spear nie opublikuje tego co planował opublikować na temat grupy Focusa za życia Churchilla. Po śmierci Churchilla jak najbardziej. Bardzo ciekawe, że w jakim sposób Churchill wstydził się tego. W jednym z listów napisał, że doskonale zdawał sobie sprawę, co do osób jakie stały za pompowaniem pieniędzy do Focusa i wiedział co się z tym wiąże- to raczej niepokojący list, w którym przyznał się swojemu synowi Randolph'owi Frederick'owi Churchill. Z czasami coraz więcej dokumentów na temat Focusa stało się dostępnymi, bardzo często musiały one być odtworzone na zasadzie odwróconego odbicia na podstawie dokumentów innych członków Focusa. Jednym z kluczowych członków Focusa był generał Edward Spears, poseł partii konserwatywnej z okręgu Carlisle w Brytanii. Torysta. Jego papiery są teraz dostępne w archiwach, a jeśli wiedzą Państwo czego szukać i mają wiedzą nt. kodów jakimi określano Focusa, jak np. Antynazistowska Rada Pokoju i Wolności jest jednym z takich kodów, lecz one wszystkie mają związek z Focusem. Można zauważyć jak to działało od 1936 do wybuchu wojny. W momencie wybuchu wojny Churchill objął urząd Lord'a Admiralicji i raptem stracił jakiekolwiek zainteresowanie Focusem. Porzucił go! Porzucił niczym niechcianego konia, niczym starego muła nikomu niepotrzebnego. Nie bez znaczenia jest fakt w jaki sposób focus i osobiście Churchill byli finansowani zanim wybuchła wojna. To wyjaśnia początek Wielkiego Kłamstwa. Wyjaśnia kto dawał pieniądze w 1936 r. Te środki wpływały do momentu rozpoczęcia wojny, lecz Churchill miał coraz gorsze problemy finansowe, nie tylko z powodu kosztów utrzymania jego posiadłości, która była niczym źrenica w jego oku. lecz także z powodu problemów z hazardem Randolha Churchilla - jego syna. Ojciec musiał spłacać jego długi czasami było to tysiąc funtów, wielka suma pieniędzy w dzisiejszych czasach - pomnóżmy ją razy 40. W lutym 1938 roku, jak raz podczas nabrzmiewającego kryzysu w Austrii- pierwszego poważnego kryzysu w Europie Centralnej, w lutym 1938 r. otrzymał dywidendę od swojej firmy brokerskiej Vicars de Costa największej w Londynie zarządzającej jego kontem. Napisali do niego twierdząc, że: "drogi p. Churchill zapomnieliśmy poinformować pana, że wszelkie pana amerykańskie akcje i udziały straciły wartość w wyniku załamania na amerykańskim rynku papierów wartościowych. Pańskie zobowiązanie wobec nas wynosi 19600 funtów, zwracamy się z prośbą o natychmiastowe uregulowanie tej sytuacji. Niczym bankowiec piszący do każdego z Państwa załączający informacje o przekroczeniu stanu konta, które okazuje się być całkowicie nie spodziewanym. 800 tysięcy dolarów w ciągu nocy. Debet o którym Państwo nie wiedzieli, a bank rząd, by w ciągu 7 dniu uregulować to zobowiązanie. W przeciwnym razie zajmą jego posiadłość. To oczywiste! Churchill w lutym 1938 r. panikuje, pisze list do swojego kolegi Brendan'a Bracken'a, który później otrzymał tytuł szlachecki Lord'a Bracken'a - czy mógłby dowiedzieć się poprzez swoich znajomych w City co zamierzają zrobić w tej strasznej sytuacji? Jeśli nie są w stanie pomóc mi teraz nie pozostanie mi nic innego jak usunąć się z sceny politycznej, wziąć posadę dyrektorską w City i poświęcić się dyrektorowaniu w City oraz zająć się swoją karierą pisarską. Chciał pisać historię ludności anglojęzycznej i w ten sposób spłacić ten dług. Proszę zorientuj się co możesz wskórać w City!
Wystawił na sprzedaż swoją posiadłość, proszę przejrzeć gazety w bibliotekach: Times'a z drugiego kwietnia 1938 r. Cena sprzedaży - 25 tysięcy funtów, To wystarczałoby na spłatę kredytu i jeszcze coś by zostało. To jest dowód, podobnie jak list który właśnie zacytowałem. Kryzys austriacki jest w momencie szczytowym. Kanclerz Kurt Schuschnigg spotyka się z Hitlerem, podpisane zostaje porozumienie, Schischnigg wraca do Wiednia. Churchill powinien był walczyć, dawać wielkie przemowy. Nie czyni tak, jest jakby wyciszony poprzez te swoje problemy finansowe. I z City przybyła pomoc w postaci austriackiego biznesmena Sir Henry Strakosch'a, którego znalazł Brendon Bracken i ten Strakosch w liście oświadczaprzekazanym przez Bracken'a, że wykupi wszelkie długi Chruchill'a. Strakosch decyduje się wykupić wszelkie długi wobec firmy Vickers da Costa, które zostały spłacone kwotą 20 tysięcy funtów. Kilkaset funtów stanowiło resztę. Strakosch twierdził, że wykupi te długi, (będzie prowadził konto) a jeśli jego akcje wzrosną to Churchill zatrzyma dla siebie zyski ze ewentualnego wzrostu, a gdy akcje stracą na wartości, to Strakosch pokryje straty z własnej kieszeni. Bardzo przyjemna sytuacja dla pana Churchilla. Ten koszmar w ciągu nocy został rozwiązany. Strakosch był Austriakiem, uciekł do Anglii w 1906 r. jako emigrant, następnie udał się do Afryki południowej, gdzie stał się multimilionerem, posiadaczem kopalń złota, wrócił do UK jako finansista i używał swego kapitału w City, który nawet pomnożył. Bez wątpienia to wszystko jest prawda. Kiedy zajrzą Państwo do archiwum Times'a- 1/02/44 spostrzegą Państwo, że Strakosch zmarł parę tygodni wcześniej. Zgodnie z brytyjskim prawem jego testament został opublikowany w Timesie i dokładnie 20 tysięcy funtów przekazał panu premierowi Winstonowi Churchillowi, by spłacił ten dług, w przeciwnym razie posiadłość Churchilla nie wróciłaby do niego, póki Churchill nie dokonałby całkowitej spłaty tego co można określić mianem pożyczki. Dokładnie taka kwota tworzyła dług pod nazwiskiem Strakosch'a i nie tylko Churchill otrzymał spadek. Strakosch pozostawił 10 tysięcy Lord'owi Chancellor'owi John'owi Allsebrook'owi Simon oraz kolejne 10 tysięcy innemu ministrowi, który był jego asystentem, pracownikiem podobnie jak pan Churchill. Churchill natychmiast reguluje swoje zobowiązania, lecz kiepska sytuacja finansowa nadal się nie poprawia. Nadal nie zarabia tyle, by pokryć koszty utrzymania Chartwood, ekstrawanckiego stylu życia, jego służby, szoferów. Pojawił się problem - skąd on teraz będzie brał pieniądze? Mam odpowiedź, gdyż dużo badałem to zagadnienie w archiwum czeskiego rządu. Czeski rząd zaczął płacić Churchillowi, lecz także każdemu członkowi grupy Focus. Kolosalne sumy pieniędzy. Płatności 500 funtów, 2000 funtów, ok. 20 tysięcy funtów. Czeski rząd dokonał płatności w lipcu 1938 r. Czechosłowacja była kolejna na menu Hitlera. Rząd Czech zapłacił w lipcu 1938r. ambasadorowi Czech w Londynie (Janowi Masaryk'owi) 2 miliony funtów. Dwie oddzielne płatności, oczywiście nie było to dokładnie dwa miliony funtów, było to odpowiednik w czeskich koronach. Te płatności są zarejestrowane w czeskich dokumentach. Sprawdziłem pieczątki, te płatności wpłynęły na specjalne konto założone przez Masaryka w londyńskim banku, po tym jak Czechosłowacja zniknęła po porozumieniach monachijskich we wrześniu 1938r. Hitler wkroczył do Pragi w marcu 1939r. Po tym rząd czeski wysłał śledczych, by ustalili, gdzie podziały się te pieniądze. Jan Masaryk odmówił odpowiedzi na te pytania. Stwierdził, że użył tych pieniędzy w interesie Czechosłowacji i nie uważał siebie za władnego, by tłumaczyć się przed nowym rządem komu płacił te pieniądze. Wiemy komu wypłacał te pieniądze z kilku źródeł. Po pierwsze: główny czeskim agentem w Londynie był katolicki ksiądz napisał raport w październiku 1938r, już po podpisaniu układów monachijskich, które była tragiczne dla Czechosłowacji i ten raport znajduje się w archiwum. Ten główny czeski agent twierdził, że gdy te dwa miliony funtów dotarły latem (w lipcu '38r.) poprzez ambasadora w Londynie to był w stanie aktywnie wywierać wpływ na opozycję parlamentarną (konserwatywną, labourzystowską i liberałów) którzy zgodzili się na obalenie Chamberlaina jeśli byliby w stanie. Dzięki tym pieniądzom przekazanym przez Jana Masaryka , jego zadanie było znacznie ułatwione. Masaryk często telefonował do dr. Benesa - czeskiego prezydenta w Pradze. Londyn- Praga. Linia telefoniczna, która biegła przez terytorium Niemiec. Niemcy podsłuchiwali to i raczej robili w to w niedżentelmeński sposób. A wiemy jak bardzo niedżentelmeńscy potrafią być Niemcy kiedy się postarają. Mieli metody, by ustalić o co chodzi. Słuchali regularnie tych rozmów pomiędzy Benesem i Masarykiem. Ich tzw. Biuro Badawcze podlegajace Goeringowi, spisywało te rozmowy na słynnych brązowych arkuszach papieru (Brauner Papier) tak je określano w środowisku niemieckich służb. 28/09/1938 r. na siedem dni przed układami monachijskimi Hitler był wyluzowany. Przekazał furę stenopisów z tych rozmów brytyjskiemu ambasadorowi z sugestią, by pokazał je swojemu szefowi. By wiedział co się dzieje za jego plecami. Według Masaryka Churchill prosił o więcej. Pan Atley prosił o więcej - zapewniali, że obalą Chemberlain'a zanim jakakolwiek szkoda zostanie wyrządzona Czechosłowacji. Churchill prosi o więcej... Transkrypt został wręczony Hendersonowi w Berlinie i natychmiast kurier udał się do Foreign Office w Lodynie i teraz jest on dostępny w brytyjskich archiwach. To tam można znaleźć te brązowe strony. Brytyjczycy nie są w stanie ich  czytać gdyż są po niemiecku, nie rozumieją znaczenia brązowych stronic, nie wiedzą co oznaczają inicjały F.A.,  a oznaczały one agencję Goeringa. Co było jasne, byli przerażeni tymi referencjami o wymysłach Churchilla. Postawili trzy linie i znak wykrzyknika na marginesie. To był plan Winstona. Chamberlain zdobył dowód, by ogłosić co Churchill planował za jego plecami. Nie tylko Churchill. Członkowie jego grupy Focus także czerpali wielkie sumy w czekach od Czechów. Tego nie twierdzi nawiedzony David Irving, który zasługuje na areszt za samo wspominanie tego.Jak już wcześniej wspomniałem (...) miał żonę, która pisała pamiętniki. Edward Spears poseł partii konserwatywnej z okręgu wyborczego Carlisle był jednym z czołowych  członków grupy Focus. Był Churchillem od czasu 1-szej wojny, w okresie międzywojennym Był jego jednym z głównych politycznych sojuszników. Podczas 2-giej wojny światowej uczynił z niego oficera łącznikowego z gen. de Gaulle'm - on też był liście płac Czechów. Ożenił się ze słynną amerykańską nowelistką Mary Borden-Turne, która w jakimś stopniu jest spokrewniona z tymi kanadyjskimi Borden'ami. Mary Borden a po zamążpójściu Spears miała prywatne notatki, które są w Bostonie w Massachusetts. Pozwólcie mi Państwo zacytować z jej prywatnego dziennika z dn. 03/10/1938 r., trzy dni po zawarciu układów monachijskich, które zapieczętowały los Czechosłowacji. Ten układy podpisali Chamberlain, Roosevelt, Daladier i Hitler. Żadnej nadziei na miejsce w Izbie Gmin tak oto pisze ta żona gen. Edward'a Spears'a
Poszła do kina z Heleną. Hitler jest (...) te oświadczenie było wystarczające, lecz moim zdaniem złem. Teraz mówi się o nowych wyborach. Kinsley postara się coś zdziałać w tym temacie. Jeśli one będą miały miejsce (wybory powszechne) mój mąż prawdopodobnie straci swój mandat, a tym samym wisi nad nim widmo utraty 2 tysięcy funtów w czekach od Czechów i mandatu.
O rety!!! Oto widmo utraty czeku na dwa tysiące oraz miejsca w parlamencie. Co za tragedia!!!
Co to za wstyd dla mnie jako Anglika, w owym roku urodziłem się, w czasie kiedy nasze Imperium było w swoim zenicie. Co więcej w ciągu kolejnych siedmiu lat nawet urosło poprzez przyłączenie terytoriów w wyniku działań  zbrojnych i wtedy też obserwowaliśmy jak to wszystko zaczęło raptem pruć się. Ot tak sobie w wyniku nieodpowiedzialnych działań skorumpowanego polityka, w którego niewłaściwie zainwestowano pieniądze w maju 1940 r.
Pijany (...) jak określił go Hitler. I uważam, że użył słowa pijany zuchwale i we wrogim świetle. Kiedy byłem w Durbanie. jakieś 3-4 tygodnie temu. Podczas tej wyprawie dookoła świata wydaje się, że było to lata temu, wspomniałem o pijaństwie Churchilla gdy piastował stanowiska podczas jego kariery politycznej, odpowiadał za szereg alkoholowych ekscesów. Miały one miejsce podczas posiedzeń Admiralicji, rządu, a także zebrania Komitetu Obrony którym przewodził w stanie kompletnego upojenia. To zostało odnotowane w prywatnych dziennikach osób, które uczestniczyły w tych spotkaniach, lecz nigdy nie zostały opublikowane. Churchill w owym czasie żył, a ich publikacja za jego życia była mało prawdopodobna. Dlatego ta kwestia zawsze ulegała zmianom. Ta dziennikarka w Durbanie, po tym jak jej o tym wspomniałem, zadzwoniła do mnie i powiedziała mi, że panie Irwing Roosevelt regularnie pisał, że Churchill pił do utraty przytomności! To nie jest miłe! Spytałem ją co jest nie miłe, ona odpowiedziała, że regularnie nie jest ładnym słowem. Powiedziałem, że w dniu dziesiątego maja 1940r., kiedy Churchill został wybrany premierem i my teraz także wiemy, z prywatnych dzienników sekretarza stanu w Waszyngtonie, że w tym momencie Roosevelt rozejrzał się po swoim gabinecie i rzekł do zebranych członków rządu USA:
„To szkoda, że Churchill jest widocznie jedynym człowiekiem jakiego ma Wielka Brytania. Żal, że ten człowiek jest pijaczyną”
Tak stoi w dzienniku.


Ta południowoafrykańska dziennikarka (nadal jest dziennikarka)- mój Boże trzeba podziwiać naiwność pewnych kobiet, powiedziała mi: panie Irving użył pan słowa regularnie, lecz jeden cytat na pewno nie usprawiedliwia użycia zwrotu regularnie. Odpowiedziałem, że chce więcej: 20/04/1940 Parę tygodni wcześniej. McKanzie, kanadyjski premier odwiedza Roosevelta w Warm Springs w Georgii. Napisze później w swoim dzienniku te słynne "mckazinowskie dzienniki" które obecnie są źródłem wesołości w archiwach publicznych. Mckanzie pisze: Roosevelt powiedział, że jak przykrym jest, że jedynym politykiem tego formatu jaki posiada Wielka Brytania jest Winston Churchill. On jest pijanym żulem (włóczykijem) I ta południowoafrykańska, liberalna dziennikarka z Durbanu, powiedziała OK, panie Irving masz pan dwa źródła, lecz czy to usprawiedliwi używanie zwrotu regularnie? Roosevelt regularnie opisywał go jako pijaczynę? Odpowiedziałem jej- a co pani na to? 12/03/1940, proszę zrozumieć dysponuję cały stosem dat! Podrapałem się w jedno ucho i te daty zaczęły się wysypywać na podłogę i od tej pory nie porządkowałem ich, ale proszę mi uwierzyć, że usystematyzuję je. 12 marca 1940 r... widzą Państwo... Roosevelt wysłał swojego asystenta podsekretarza stanu, drugiego najważniejszego człowieka w Departamencie Stanu na objazd Europy z misją pokojową i ustaleniem faktów i gdzieś podczas tych wojaży zawitał do Londynu i spotkał Churchilla 12 marca 1940 r. w gmachu Admiralicji i w swoim raporcie do Roosevelta napisał, że kiedy przybył o 17-ej tego wieczora w gmachu Admiralicji natknąłem się na 1-wszego Lorda Admiralicji całkowicie pijanego, siedzącego za stołem z opróżnioną w 3/4 butelką whisky stojącą na stoliczku obok jego biurka. Całkowicie bezładnego. I pod koniec tego długiego raportu napisał, że po upływie półtorej godziny,  Churchill odzyskał mniej więcej trzeźwość umysłu i zaczął ogarniać czemu się z nim spotykam.
Problem polega na tym, że jeśli jest się historykiem to trafi się na szereg osób, które będą twierdzić, że to dowód, że fałszuję historię. Że wymyślam cytaty, tak jak oskarżył mnie o to ten berliński wydawca. Przypominają sobie Państwa Ulstein'a i dzienniki Canaris'a? Wiedzieliśmy co historycy powiedzą, wiedzieliśmy z (..) raportów z dn. 12-go marca 1940, które są ogólnodostępne, że nie ma żadnych wzmianek o tym, że Churchill był pijany, że wypił butelkę whisky, lub by ponownie wytrzeźwiał. Autor ten raportu wymyślił to! Mogę odpowiedzieć tak: tak się dzieje, gdyż wy historycy nigdy nie zadacie sobie trudu, by udać się do oryginalnych archiwów i przekopać się przez dokumenty. Zawsze wolicie korzystać z drukowanych pozycji, publikowanych przez władze. One mają ładne indeksy, oczywiście są tam też numery stron, a nierzadko ładne zdjęcia, by trzymać was przy treści między stronami! Jeśli wezmą Państwo wydrukowane zapisy Foreign Relations of USA, rząd publikował oficjalne dokumenty dyplomatyczne, to nie znajdą Państwo żadnych wzmianek (jak już wspomniałem) o pijaństwie, za to dostrzegą państwo kropki na początku i pod koniec raportu, gdzie te zdania zostały wycięte przez cenzorów wojskowych w Waszyngtonie, gdyż było to uznane za nietaktowne, by powiedzieć, że pan Churchill był pijany. I tak to trwa. Nieustannie dokumenty okazują się być podrabiane. Mistyfikacji dokonywano w imię oczyszczania historii. Pan Churchill reprezentował biel. Powrócę do jego pijaństwa pod koniec mojego wykładu, to jest nie tylko śmieszne (jak już o tym wspominałem).
Churchill popełnił katastrofalne pomyłki w owym czasie. W tym czasie kiedy zapiski o Churchillu były wybielane, zapiski o Hitlerze  były oczerniane, gdyż Hitler był czarny charakterem od samego początku gdy zaczęliśmy mu poświęcać uwagę w czasie drugiej wojny światowej. Musieliśmy wiedzieć, że zapiski i raporty o Hitlerze były oczerniane, bo inaczej nie bylibyśmy w stanie usprawiedliwić upadku naszego własnego imperium i kontynuowania tej wojny do samego końca.


koniec cz. 1. CDN
Druga część dotyczyć będzie spreparowanej biografii Hitlera.

KOMENTARZE

  • @Autor
    Zalecam tak się nie rozpisywać . Ave .Polecam o tych fiutkach . http://legutowski.republika.pl/roz.html
  • autor
    Nowe wcielenie Arjanka?
  • Przy okazji: jest już aszkeNAZIstowski dramat dot. procesu Irvinga
    https://si.wsj.net/public/resources/images/BN-PZ500_DENIAL_GR_20160926160419.jpg
    http://www.filmweb.pl/film/K%C5%82amstwo-2016-760093
    David Irving (Timothy Spall), pozywa o oszczerstwo Deborah Lipstadt (Rachel Weisz), która spędziła większość życia udowadniając, pisząc i wykładając o holokałście - z tego żyła. W promocji dostajemy jeszcze scenę w formie nagrania, w której Irving przemawia on po niemiecku do neonazistów przy akompaniamencie krzyków "sieg heil!"

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930